czwartek, 8 marca 2018

447. Ten 1 stycznia 2018...

...I chyba niezapomniany.
Byliśmy na wyjeździe u rodziny. Tatę złapał w nocy silny ból brzucha. Gdyby nie szybka interwencja lekarzy ze szpitala w Olsztynie, no cóż...
Okazało się, że to guz jelita grubego z przerzutami na węzły i wątrobę. Tata jest z nami, czeka teraz na chemię, tymczasowo ma stomię. Jakoś się układa, ale nie wyobrażałam sobie takiego początku roku. Teraz wszystko głównie skupia się na leczeniu taty, na ratowaniu wątroby, bo teraz jest najważniejsza.

I pomyśleć że nas dzieci też czeka badanie kolonoskopii... tata to odkładał, aż zrobiło się za późno...

Chwile załamania minęły, i jak to bywa w życiu - cieszę się z każdego dnia, gdy mogę się obudzić i spojrzeć na to, co najbliższe memu sercu...

Miłego dnia!

2 komentarze:

  1. Nie zazdroszczę. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży. Zdrówka życzę Tobie i całej twojej rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo:) też mam taką nadzieję:)

      Usuń