środa, 25 stycznia 2017

421. "Sosnowe dziedzictwo" Maria Ulatowska 3/2017

Ciepła opowieść o kobiecie, której przeszłość zgotowała najwspanialszą niespodziankę - pomogła odnaleźć własne miejsce na ziemi. To historia, o której pomyślisz: chciałabym, żeby była moja...

Kwilące niemowlę, ukryte pod biurkiem pewnego tragicznego dnia podczas powstania warszawskiego, zamknięty na cztery spusty sejf, przez czterdzieści lat strzegący powierzonej mu tajemnicy, otoczony sosnami stary dwór nad jeziorem, czekający cierpliwie na swoją właścicielkę... Przeszłość i teraźniejszość splatają się tu w chwilami dramatyczną, a chwilami pełną humoru opowieść pokazującą, że los potrafi się do nas uśmiechnąć nawet wówczas, gdy zupełnie tego nie oczekujemy.

Anna Towiańska niespodziewanie zostaje właścicielką Sosnówki, pięknego, starego dworku na Kujawach. Odziedziczony po matce, która nie wiedziała o jego istnieniu, opuszczony i zaniedbany dom wymaga solidnego remontu. Anna postanawia przywrócić mu dawną świetność. Odkrywając malowniczą Sosnówkę, przygarnia porzuconą psinę i poznaje sympatycznych mieszkańców pobliskiego miasteczka. Samozwańczy parkingowy Dyzio, pilnujący porządku na rynku, przystojny weterynarz Grzegorz, właściciel firmy remontowej Jacek i mały Florek, szukający ciepła i miłości - wszyscy oni są pod urokiem prześlicznej, nowo przybyłej "dziedziczki z Sosnówki". Nic więc dziwnego, że Anna postanawia zostać w Sosnówce na dłużej.

Sosnowe dziedzictwo to magiczna, pełna pogody ducha i życzliwości historia o tym, jak los czasami pomaga nam być szczęśliwymi.[LC]

Książka jest jak najbardziej wskazana do przeczytania, jeśli choć na chwilkę chcemy się oderwać  od rzeczywistości. Dosyć przyjemna lektura. Myślę, że nie jedna osoba chciałaby taką Sosnówkę odwiedzić i spędzić miłe chwile z jej mieszkańcami. Mnie najbardziej jednak zainteresowały rozdziały dotyczące przeszłości - czasy wojny itp.
Przede mną kolejne części: "Pensjonat Sosnówka" i "Rodzina z Sosnówki". Zastanawiam się, czy będą tak samo ciekawe jak ta?

poniedziałek, 23 stycznia 2017

420. "IRENA" Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska 2/2017

 

Irena to powieść błyskotliwa i przejmująca. Debiut duetu Kalicińska & Grabowska wypada znakomicie.

Trzy kobiety: Dorota, Jagna i Irena. Dorota - mama, wiek 53+. Niezbyt zaradna życiowo, trochę eko, trochę hippie, bałaganiara. Jagna - córka, wiek 27+, bardzo zaradna pracowniczka korporacji. Mieszka sama, a właściwie z wielkim ślimakiem. Irena - „babka". Przyszywana ciotka Doroty. Świeża wdowa. Krynica rozsądku, by nie powiedzieć mądrości. Jagna odnosi sukcesy zawodowe, jednak dla matki nie są one sukcesami, tylko zgodą na korporacyjne zniewolenie. Wolałaby, żeby córka wyszła wreszcie za mąż. Jagna źle znosi brak akceptacji, ale domyśla się, że prawdziwa przyczyna konfliktu tkwi głębiej. I ma rację. Jagna nie jest pierwszym dzieckiem Doroty, wcześniej był chłopiec, który zmarł „śmiercią łóżeczkową". Matka nigdy się z tym nie pogodziła. A Jagna nigdy nie dowiedziała się, że miała brata. Kobiety oddalają się od siebie, w końcu Jagna postanawia odciąć się od toksycznej matki. Wtedy wkracza Irena: Dorota musi dojść ze sobą do ładu. „Pochować" synka i naprawdę pokochać córkę. Czy będzie miała dość siły, by to zrobić?[LC]

 Moja opinia: 
Książka super, lekka w czytaniu z dawką humoru i odrobiną smutku.Historia trzech różnych kobiet, które wiele razem łączy, ale gdzieś po drodze troszkę się zagubiły i potrzeba czasu, wielu rozmów by znów stać się kochającą rodziną.
Osobiście sceptycznie podchodzę do tego typu książek. Jednak zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Wspaniała odskocznia od kryminałów i thrillerów.

niedziela, 15 stycznia 2017

419. "Bez śladu" Linwood Barclay 1/2017





Z jakiego powodu jej rodzice razem ze starszym bratem mieliby zniknąć bez pożegnania? Dokąd mieliby wyjechać? I dlaczego bez niej? Pewnego dnia czternastoletnia Cynthia budzi się w pustym domu. No, owszem, przeskrobała wczoraj dość poważnie, ale żeby aż tak ją karać? Gdzie mama, ojciec i starszy brata Dlaczego nie zostawili bałaganu po śniadaniu ani kartki z wiadomością? Poszukiwania nie przynoszą rezultatu, mija dwadzieścia pięć lat... I nagle do dorosłej już Cynthii, wciąż walczącej z traumą i histerycznie bojącej się utraty męża i córeczki, przychodzi list. Wydaje się bezsensowny, ale jest jakimś śladem. Czy próbując wrócić do przeszłości, Cynthia popełnia największą pomyłkę w życiu. Wstrząsająca i niebywała historia tajemniczego zniknięcia rodziny –, majstersztyk sensacyjny, obyczajowy i psychologiczny.

Książka, od której  nie można od tak po prostu odejść. Do końca trzyma w napięciu. W trakcie czytania samemu można się domyślić, kto był najbardziej zamieszany w całą sprawę, ale odkrywanie tajemnic jest tak ciekawe, że pochłania się książkę bardzo szybko. I takie książki lubię najbardziej:)

sobota, 14 stycznia 2017

418. Witam w Nowym Roku

Nowy Rok, kolejne przeziębienia i tak w kółko. Święta minęły a myślę, że były udane:) Trochę na wyjeździe troszkę w domu, ale z najbliższymi i chyba to najważniejsze.

Najbardziej wszystkim smakował sernik królewski. Sama nie przypuszczałam, że jest taki dobry. Może dlatego, że lubię kakaowe ciasta:) Nie jestem mistrzem w pieczeniu, ale bardzo mnie cieszy, że innym smakuje.





Szydełko mi się z lekka opatrzyło i wzięłam się troszkę za lekturę.

Trochę przymroziło. Jak dla mnie, za mało. Nie ma już takich zim, jak kiedyś. Zdążyliśmy jednak przejechać się sankami i porzucać kulkami.





piątek, 13 stycznia 2017

417. "Wodne anioły" Mons Kallentoft

"Wodne anioły" są pierwszą częścią nowej serii o Malin Fors, inspirowanej czterema żywiołami

Doceniany przez krytyków literackich, uwielbiany przez czytelników!

Pewnego sierpniowego dnia w jednej z bogatszych dzielnic Linköpingu znaleziono zwłoki małżonków. Ich pięcioletnia adoptowana córka Ella zaginęła. Grupa dochodzeniowo-śledcza z komisarz Malin Fors na czele rozpoczyna intensywne poszukiwania. Kto miał powód, aby zamordować dwoje młodych, zamożnych ludzi? Co się stało z dzieckiem? Wielowątkowe śledztwo odkrywa przed policjantami mroczną stronę ludzkiej natury, a granica między żywymi i zmarłymi, między dobrem a złem coraz bardziej się zaciera.

Śledztwo zmusza Malin do konfrontacji z własnymi demonami, coraz trudniej jest jej się oprzeć znieczulającemu działaniu alkoholu. Wie jednak, że nie może się poddać. Nie może zawieść małej Elli. Musi odnaleźć dziewczynkę i człowieka, który zamordował jej rodziców.

Za bardzo nie mam czasu na recenzowanie, ale polecam książkę. Jedna z lepszych z serii o Malin Fors:)