poniedziałek, 23 stycznia 2017

420. "IRENA" Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska 2/2017

 

Irena to powieść błyskotliwa i przejmująca. Debiut duetu Kalicińska & Grabowska wypada znakomicie.

Trzy kobiety: Dorota, Jagna i Irena. Dorota - mama, wiek 53+. Niezbyt zaradna życiowo, trochę eko, trochę hippie, bałaganiara. Jagna - córka, wiek 27+, bardzo zaradna pracowniczka korporacji. Mieszka sama, a właściwie z wielkim ślimakiem. Irena - „babka". Przyszywana ciotka Doroty. Świeża wdowa. Krynica rozsądku, by nie powiedzieć mądrości. Jagna odnosi sukcesy zawodowe, jednak dla matki nie są one sukcesami, tylko zgodą na korporacyjne zniewolenie. Wolałaby, żeby córka wyszła wreszcie za mąż. Jagna źle znosi brak akceptacji, ale domyśla się, że prawdziwa przyczyna konfliktu tkwi głębiej. I ma rację. Jagna nie jest pierwszym dzieckiem Doroty, wcześniej był chłopiec, który zmarł „śmiercią łóżeczkową". Matka nigdy się z tym nie pogodziła. A Jagna nigdy nie dowiedziała się, że miała brata. Kobiety oddalają się od siebie, w końcu Jagna postanawia odciąć się od toksycznej matki. Wtedy wkracza Irena: Dorota musi dojść ze sobą do ładu. „Pochować" synka i naprawdę pokochać córkę. Czy będzie miała dość siły, by to zrobić?[LC]

 Moja opinia: 
Książka super, lekka w czytaniu z dawką humoru i odrobiną smutku.Historia trzech różnych kobiet, które wiele razem łączy, ale gdzieś po drodze troszkę się zagubiły i potrzeba czasu, wielu rozmów by znów stać się kochającą rodziną.
Osobiście sceptycznie podchodzę do tego typu książek. Jednak zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Wspaniała odskocznia od kryminałów i thrillerów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz