poniedziałek, 17 października 2016

411. Czas leci...

... I już październik. Tylko się obrócić i będzie po świętach. Młody chodził we wrześniu tylko 7 dni do przedszkola. Zaczęło się. Teraz też przeziębiony, ale nie jest tak źle, żeby nie chodził i siedział w domu. Dostaje leki na uodpornienie. Lekarz uprzedzał, że z pójściem do przedszkola zaczną się przeziębienia większe czy mniejsze i uzbroić się w cierpliwość. Ech... Przez to sam człowiek chodzi ciągle z chorym gardłem:(

W pracach szydełkowych tym razem coś się dzieje.
Biała serwetka 31cm bez naciągania, nici Ariadna Muza 10.

Wrzosik 59/41 cm, nici Maxi


i coś na próbę. Może zdążę zrobić jakieś podkładki.


A troszkę wcześniej czapka dla synka:
 i mały wypiek z malinami i masą śmietanową, palce lizać:)

 No i puzzle. Takie małe szaleństwo. Jednego elem. brakło, ale znalazł się przy sprzątaniu, bo młody też w tym maczał palce:)

W planie są jak w poprzednim roku-skarpetkowe Bałwanki:) i jeszcze parę rzeczy szydełkowych. Krzyżyki muszą poczekać. Czemu ja nie mam 10 rąk?:p


4 komentarze:

  1. świetne prace, mnie też dopadło przeziębienie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach puzzle, też mam do ułożenia jedne, tylko czasu mi brakuje:-)
    Serwetki i czapka są prześliczne,a ciasto wygląda pysznie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale nadziergałaś. Piękne, szczególnie pierwsza mnie zachwyciła. A co do rąk ... niestety dali każdemu tylko po parze :) niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne serwety :-) Próbka bardzo interesująca :-)
    Ciasto wygląda bardzo smakowicie...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń