czwartek, 31 grudnia 2015

Sylwester 2015!!!



I TEGO WAM KOCHANI ŻYCZĘ!!!!

Juz po świętach...

A tu Sylwester-brzuchy pełne a trzeba szykować nowe jedzonko na imprezę. Były dani wigilijne, swoje szyneczki, sałateczka ze śledzi pod pierzynką, s. brokułowa, s. warzywna itd. Ze słodkości serwowalismy muffinki piernikowe z nadzieniem śliwkowym(mniam), muffinki makowe na kruchym, karpatka i sernik. Stwierdzilismy, iż mimo gości nie ma co na przyszłe święta robić więcej, bo wszystko jakby coraz mniej szło. Kiedyś pamiętam, że piekło się masę ciast aż same wychodziły ze spiżarki a tu dwa czy trzy na małych brytfankach i zostało do Nowego Roku.
Dziś na imprezę szykujemy sałatkę ze śledzi na życzenie mamy oraz sałatkę gyros. Dla odmiany zamiast pierogów i kapusty(Uff) jakieś lekkie zapiekanki. Ewentualnie jak zdążę zrobię mufinki róże z ciasta francuskiego.
Nic szczególnego bo mały chory i jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domku.

Przed świętami udało mi się zrobić jeszcze kilka bombek ze wstążki:)
i Jeszcze 3 bałwanki mini:)

A Wy jak spędziliście święta, co robicie smacznego na Sylwestra?

piątek, 27 listopada 2015

przyszła zima~ bałwany też są: )

Wykonany ze skarpet i ryżu plus małe dodatki klejone klejem na gorąco: ) Fajna zabawa,mój maluch już je zgarnął dla siebie. :)






wtorek, 10 listopada 2015

Weekendowe muffinki

Ostatnio bardzo nastawiona na słodkości. Dobrze, że nie zjadam ich sama:)
Nie robię wielkich,dlatego z przepisu zamiast 16wychodzi 18-20sztuk.
PRZEPIS: mieszam suche składniki~ 2szklanki mąki pszennej,niecałą szklanka cukru,2łyżeczki sody,trochę cynamonu.W oddzielnej misce mieszam 2jaja,szklanka mleka,3/4szklanki oleju.potem łącze wszystko razem i ucieram na gładką masę. Po wlaniu ciasta do foremek wrzucam po kilka jagód lub porzeczek czerwonych i piekę 25minut 180° do suchego patyczka: )dekorujemy lukrem: )smacznego!
W sumie poszło 40 muffinek. Syn pomagał mieszać suche składniki:)

środa, 4 listopada 2015

Święto. ..

Pewnie każdy był w podróży aby odwiedzić groby i rodzinkę. My też szybko się uwinelismy i wieczór spędziliśmy już w domu z najbliższymi. Chwilę oslodzilo nam ciasto bratowej czyli szarlotka na kruchym i mój z masą budyniową:
A teraz powoli trzeba się przygotowywać do kolejnych Świąt, tylko patrzeć jak szybko zleci listopad i grudzień~ i te prezenty dla najmłodszych. ..ciężko określić potrzeby ,gdy wszystko jest na pięć minut: )

poniedziałek, 26 października 2015

wreszcie

Doczekałam się formy na muffinki. Od razu wypróbowane. Do wyboru waniliowe,kakaowe z rodzynkami lub waniliowe z truskawkami: )
Wspominałam też o pierogach?
Na święta już są i leżą spokojnie w zamrażarce: )miłego dzionka! 

poniedziałek, 19 października 2015

Kolejny wypiek z okazji spotkania w gronie rodzinnym

PANI WALEWSKA w moim wydaniu: ) Udało mi się zrobić fotkę końcówki. Ale nie ma większej radości z pieczenia jak wtedy, gdy wszystkim smakuje.
Składniki: (na małą blachę 24x17 cm)
Na masę potrzebujemy:
2 żółtka
2 szklanki mleka
3 łyżki cukru
3 łyżki maki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
200 g masła ( w temperaturze pokojowej)
duże opakowanie cukru wanilinowego (16g)
Potrzebujemy jeszcze:
Paczka herbatników ( 180 g)
1 słoiczek dżemu z czarnej porzeczki
płatki migdałów, rodzynki, czy też orzechy
Żółtka ucieram z cukrem. Dodaje potem mąkę, 1 szklankę mleka i miksuję. Drugą szklankę mleka gotuje z cukrem wanilinowym. Na gotujące się mleko wlewam przygotowaną mieszankę. Należy to zagotować, energicznie mieszając, aby nie powstały grudki. Odstawiam do ostygnięcia.
Masło ucieram i kolejno dodaje po 1 łyżce przygotowanej masy, cały czas miksując, aż do uzyskania gładkiej masy. Dzielę na 2 większe części i jeszcze kilka łyżek na wierzch.Dno blaszki wykładam 1 warstwą herbatników. Ciastka smaruje cienko dżemem. Na to masa i druga warstwa herbatników. Znów smaruje dżemem i wykładam 2 masę a na to herbatniki. Przykrywam ostatnią cienką warstwą masy. Wstawiam do lodówki, by ciastka zdążyły zmięknąć.Przed podaniem udekorowałam ciasto rodzynkami oraz płatkami migdałów podgrzanych na patelni do uzyskania złotego koloru. Dodatkowo zrobiłam delikatną polewę z masła mleka i kakao. Ciasto wyszło pyszne:)

piątek, 16 października 2015

I znów drobne ciasteczko z jabłuszkiem

... a tak mnie naszło i pewnie będzie coraz częściej w ramach prób przedświątecznych-dziś małe ciasto z jabłuszkiem i cynamonem:)

W planach na niedzielę ciasto Pani Walewska(Wawelskie) bez pieczenia

środa, 14 października 2015

Witajcie

Niestety praca i obowiązki domowe zabierają za dużo czasu. 8 godzin przed komputerem daje popalić po oczach i na czytanie, czy robótki za bardzo nie ma czasu, a co dopiero na prowadzenie bloga. Mimo wszystko chciałam Was serdecznie pozdrowić.
Mały już ma ponad dwa lata, czas leci. Nawet nie wiem, gdzie ucieka cały tydzień. Na szczęście mam już z grubsza ogarnięte mieszkanie, bo po malowaniu. Namawiam męża na zrobienie pierogów wcześniej niż na wigilię. Przynajmniej babcie odciążymy :) Ciasta już zaplanowane.Prezenty dla najmłodszego też. Nie wiem, co mnie napadło już w październiku - może przez ten śnieg? Ale pogoda, co?
A propos ciasta, pierwszy raz piekłam ciasto z masą śliwkową. Przepyszne.Jak coś służę przepisem:)poszło do drapaka.
Trzymajcie się może kiedyś zajrzę, bliżej świąt:)

wtorek, 24 marca 2015

"Zło budzi się wiosną" Mons Kallentoft - 1/2015



Do Linkopingu zawitała wiosna. Wszystko budzi się do życia. Ale radość nie trwa krotko. Pewnego słonecznego dnia dochodzi do wybuchu bomby w centrum miasta, który pochłania ofiary.  Autor pokazuje wstrząsający obraz miasta po wybuchu. Najbardziej smutne jest to, iż zginęły wówczas niewinne, sześcioletnie dziewczynki i to porusza do głębi. Autor nie szczędzi tu opisów zmasakrowanych ciał.
Policja z Linkopingu ma ciężki orzech do zgryzienia. Nie wiedzą, kto podłożył bombę i czy dzieci zginęły przypadkowo, czy były celem bezdusznego mordercy-zamachowca.
No cóż, nie lubię powolnych śledztw, jak zawsze jest zbyt dużo wskazówek, które nie zawsze zbliżają do celu, co nie znaczy że cała sprawa nie jest ciekawa.
Ciągnie się tu znowu wątek abstynencji Malin, az do znudzenia. Malin jest świeżo po śmierci matki. O dziwo jej i ojcu wcale nie brakuje matki. Czym sobie na to zasłużyła? Może Malin dowie się dlaczego relacje z matka były zawsze oziębłe i brakowało matczynej miłości? Odkryje rodzinną tajemnicę, a to z pewnością otworzy nowy rozdział w jej życiu.
Książka ogólnie bardzo mi się podobała. „Jesienna sonata” nie umywa się do części wiosennej. Tajemnice rodzinne, poruszone w książce mają szczególny wpływ na śledztwo i to one powodują, że chce się czytać. Wątek miłości w rodzinie, sposobu wychowania, chciwości, żądzy pieniądza, które mają wpływ na życie bohaterów, powodują iż nie można się oderwać od książki. Tak było w moim przypadku.
Nie można też powiedzieć, że zabrakło tu sytuacji z dreszczykiem. 
Poza tym odkąd jestem matką, wątek z małymi dziećmi i okrucieństwem kierowanym w stosunku do tak niewinnych i ufnych wręcz istot jeszcze bardziej potęgował moje emocje w miarę zagłębiania się w lekturę.
Polecam fanom Kallentoft'a.

sobota, 28 lutego 2015

To znowu ja...

Dopiero co był Nowy Rok, a tu już konie lutego. Dieta wdrożona, bo sadło się zapuściło od nowa, ale nie aż tak, jak za pierwszym razem. Po ciąży zostało 5 kg a ja od siebie jeszcze 4 i ledwo się mieszczę w ciuchy.

Dalej: udało się zrobić serwetę na zamówienie.


A teraz mój 19 miesięczny Pimpuś:)