piątek, 30 maja 2014

Jeszcze tylko jeden dzień

... do końca konkursu i ostatnia szansa na wzięcie udziału w konkursie:)

Z A P R A S Z A M!

A to moje nabytki od FEERIA i z drugiej ręki:)



 Nie czytałam pierwszej części i ciężko było się wgryźć, ale już idzie lepiej i przyznaję, że robi się coraz ciekawiej:)

poniedziałek, 26 maja 2014

Co tam w domostwie....

Na pierwszym planie mój ulubieniec, który krząta się wszędzie, zastój ma przy reklamach, gada: mama, baba, apa, i takie tam swoje nenene....

  

a tu tort mojego chrześnika, bo w tym roku byla komunia. Skubło trochę, ale było fajnie. Ja się rozerwałam i trochę wyluzowałam.


I jeszcze oczko i roślinność nad wodą:) Irysy już prawie wszystkie mi zakwitły. Są piękne:)

 





piątek, 23 maja 2014

Moje czytadła 15/2014 - "Lawendowy pył"

Tytuł: „Lawendowy pył”
Autor: Danuta Marcinkowska, Ewa Marcinkowska – Schmidt, Klaudyna Schmidt
Stron: 525


            Ciężko mi było się zabrać za recenzję. Nie wiem dlaczego.

Książka wielopokoleniowa, napisana przez babcie, matkę i wnuczkę. Kobiety starają się opowiedzieć o swoich losach począwszy od wojny, zesłania na Sybir, czy czasach dawnego PRL aż po socjalizm. Każda z nich jest dzielna, potrafiła w ciężkich czasach stawić czoło wrogowi, walczyć o życie rodziny.
            Książka poruszała mnie nie raz.
Jednych może przerażać aż tak prosty język, ale w ten sposób można poznać prawdziwość i szczerość w słowach autorek. Według mnie nie potrzeba tu opisu więcej uczuć, z jakimi się zmagały. Można samemu sobie dopowiedzieć. Każdy wie, czym jest rozłąka z najbliższymi, więc niech spotęguje to jeszcze 10 razy, gdyby miał świadomość iż już nigdy się nie zobaczą.
Nie chciałabym przeżyć takich sytuacji, choć wiem że nad każdym pokoleniem zawsze wisi jakieś ryzyko wojny. Czyż nie żyjemy teraz w takich czasach?

Książka warta przeczytania. Czyta się szybko, mimo wielu błędów. Ale któż ich nie popełnia? Taka też jest historia całej Polski, na której błędach już dawno powinniśmy się nauczyć.

sobota, 17 maja 2014

Czytamy...

"Lawendowy pył" to pasjonująca saga rodzinna napisana przez babcię, matkę i wnuczkę, które są najstarszymi córkami w ostatnich trzech pokoleniach. To powieść będąca zarazem kroniką rodzinną sięgającą korzeniami początków XIX wieku.Na tle dziejów wspólnie z autorkami cieszymy się z nowej sukienki na bal, narodzin dzieci, przeżywamy zesłanie głowy rodziny na Syberię. To wyprawa w głąb pamięci, świadectwo epoki i niełatwych wyborów To bodaj pierwsza kronika rodzinna pisana wyłącznie przez kobiety i to w dodatku najstarsze córki z kolejnych 6 pokoleń. Nie ma tu miejsca na tani sentymentalizm. Bohaterowie z krwi i kości są targani prawdziwymi uczuciami i namiętnościami Kobiety w zetknięciu z burzliwą historią- powstanie, dwie wojny, okupacja niemiecka i radziecka ; musiały być twarde niczym skała i dokonywać najtrudniejszych Aż po nasze czasy, w których życie stawia inne wyzwania.


Bardzo wciągająca, raczej babska lektura, ale nie romans. Mam nadzieję, iż szybko skończę i podzielę się wrażeniami.


W planie też bieżnik szydełkowy:) 

piątek, 16 maja 2014

Moje czytadła 14/2014 - "Jesienna sonata"

Tytuł: „Jesienna sonata”
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 461

           Ten kto czytał dwie pierwsze części wie, że ta trzecia jest przeciętna. Ja po prostu się nudziłam. Pomysł ciekawy na napisanie książki, ale wszystko się wlecze jak „flaki z olejem”. Przykro mi, inaczej nie potrafię tego nazwać.
Jerry Petersson, bogacz, zostaje znaleziony martwy w fosie na nowo zakupionej przez siebie posiadłości. Oczywiście powstaje pytanie, kto go zabił i dlaczego?
Malin Fors znów rusza do akcji wraz ze swoimi kolegami. Śledztwo jest trudne, za dużo osób zamieszanych w morderstwo, a główny trop pada na rodzinę Fagelsjó, od której to Jerry odkupił posiadłość.  Muszę przyznać, iż prawdziwa akcja i konkretne dowody, że mógł być to ktoś zupełnie inny, pojawiły się po wielu, wielu stronach. 
          Powieść zatem bardzo nurząca, a jeszcze bardziej nudne monologi zmarłych.

„Przypadkiem,  kątem  oka,  Malin  widzi  swoją  twarz  we  wstecznym  lusterku  i  odwraca  wzrok;  nagle  rozumie,  co  zrobiła:  zostawiła  mężczyznę,  którego  kocha,  uderzyła  go,  naraziła  swoją  córkę  na  śmiertelne  niebezpieczeństwo  i  zamiast pomagać  jej  dalej  w  życiu,  uciekła  od  razu  w  swoje  własne gówno,  uległa  swoim  najgorszym  stronom,  uległa  miłości do  butelki,  do  tego  bawełnianego  świata  o  miękkich  krawędziach,  w  którym  niczego  nie  ma.  Ani  przeszłości,  ani  teraźniejszości,  ani  przyszłości.  Ale  to  jest  złe,  złe,  złe,  i  wstydzi  się, wstydzi,  wstydzi  tak  bardzo,  że  wstyd  nie  daje  jej  oddychać, ogarnia  całe  jej  ciało.”[str.141]

Tak, Malin nadal walczy z nałogiem, ale ma marne szanse na wyzdrowienie i jedyną nadzieją jest ośrodek odwykowy. Szczerze? Wiem, że upaść na dno jest łatwo a ciężko pozbierać się i wrócić do normalności. Gdyby nie rodzina i pracownicy nie miała by szans. Nie mogłam jednak przebrnąć przez ciągłe użalanie się Malin nad sobą. Gdy jej córka zdaje się nie patrzeć w przeszłość po ostatnim zdarzeniu, to Malin jako matka, jeszcze bardziej o tym myśli i nie może zapomnieć o krzywdzie, jaką wyrządzono jej dziecku. Jedynym wyjściem jest stawić czoło własnym demonom i zacząć się leczyć.

No cóż, książkę uważam za małą porażkę. Gdyby jednak nie ciekawość, kto zabił, pewnie nie przetrwałabym do końca.

Jeśli ktoś czytał, może podziela moją opinię, iż autor potrafi pisać o wiele lepiej i ciekawiej.

czwartek, 15 maja 2014

Zapowiedzi Wydawnictwa FEERIA

JUŻ WKRÓTCE:)




Babskie Fanaberie czyli w cholerę z tym wszystkim! Ania Witowska

Data premiery: 21 maja 2014

To książka, która powinna przeczytać każda kobieta, bo jak pisze autorka: „Jesteś jedyną osobą, która może zmienić swoje życie”Początkowo była wydana w dwóch częściach w formie ebooków, które szybko stały się bestsellerami. Krótkie, ale celne, pełne humoru i motywujące teksty i ćwiczenia pomagają w odnalezieniu wewnętrznej prawdy, swoich prawdziwych potrzeb i uczuć, a także zachęcają do walki o siebie. Babskie Fanaberie sprawią, że spojrzysz na swoje problemy z innej perspektywy… i być może odmienisz swoje życie!



Przebudzona o świcie C.C. Hunter

Data premiery: 21 maja 2014 

Kontynuacja bestsellerowej książki "Urodzona o północy" z serii Wodospady Cienia.

Kylie Galen przebywa w Wodospadach Cienia już od jakiegoś czasu. Choć wśród tych wszystkich niezwykłych istot jej życie już nigdy nie będzie takie samo, czuje, że jej miejsce jest właśnie tutaj. Wciąż jednak nie ma pojęcia, kim jest naprawdę. Desperacko pragnie ustalić swoją tożsamość i zrozumieć, dlaczego nawiedzają ją duchy. Jeden z nich twierdzi, że ktoś bliski Kylie umrze przed końcem lata. Nie wiadomo, kto to będzie ani jak go uratować. Kylie dręczą też problemy sercowe. Nie potrafi zdecydować, czy zostać z wilkołakiem Lucasem, związek z którym nie należy do usłanych różami, czy być z półelfem Derekiem, który zaczyna coraz bardziej na nią naciskać. Dziewczyna wie, że musi dokonać wyboru… Romanse jednak muszą zejść na dalszy plan, gdy ciemna strona świata istot paranormalnych zaczyna zagrażac wszystkiemu, co jest dla Kylie drogie.












środa, 14 maja 2014

Moje czytadła 13/2014 "Zabójczy spokój"

Autor: Louise Penny
Stron: 516
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: FEERIA

Nie miałam takiej okazji i nie czytałam pierwszego tomu, ale może jeszcze wszystko przede mnąJ W każdym razie każda książka to oddzielna sprawa.
Po raz pierwszy miałam możliwość zapoznania się z mieszkańcami osady Three Pines (Trzy sosny) w drugiej części „Zabójczy spokój”.  Książka nie zaczyna się jak większość kryminałów od morderstwa. Autorka w pierwszej kolejności wprowadza nas w malownicze, Bożonarodzeniowe miasteczko i jej mieszkańców. Zapoznajemy się z wieloma ludźmi  o bogatej osobowości i którzy w miarę rozwoju sytuacji odgrywają znaczącą rolę w sprawie o morderstwo dokonanego w święta. Przepiękny urok świąt, jaki odczułam podczas czytania książki, musiało jednak popsuć morderstwo. No ale jaki to by był kryminał bez sprawy o zabójstwo, której rozwiązania podjął się sympatyczny inspektor Gamache.
Sprawa morderstwa jest skomplikowana, gdyż nielubiana przez nikogo Pani CC de Poitiers zostaje porażona prądem na rzekomo suchym lodzie podczas meczu curlingu. Wszyscy są zdziwieni taką sytuacją, ale w zasadzie nikt nie rozpacza po śmierci okrutnej kobiety, która znęcała się psychicznie nad swoim  jedynym dzieckiem i nie dbała o swojego męża, o dobro rodziny i kontakty z najbliższymi.
Gamache podczas śledztwa odkrywa wiele mrocznych tajemnic mieszkańców, które mają istotny wpływ na rozwiązanie sprawy. Poznajemy całą kadrę posterunku, a zwłaszcza agentkę Nichol. Przyznam, iż to skomplikowana postać i nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania.
Podczas czytania domyślałam się, kto może być mordercą i dla nie jednego może to też być zaskoczeniem. Przyznam, iż autorce udało się mnie zwieść z tego tropu, by jednak znów doprowadzić do tej osoby.
Zaskakujące  i przemyślane morderstwo, postępowanie mieszkańców, które jak się dowiemy że nawet i słuszne.
W miarę poznawania każdego mieszkańca, nie potrafiłam odczuć jakiejś złości czy antypatii. Podczas zagłębiania się w lekturę nie dziwiłam się, iż wielu z nich trafiło to Three Pines przez przypadek. Założę się, iż nie jeden z nas chciałby mieszkać w takiej osadzie, gdzie można zapomnieć, zostawić za sobą nieudane życie i problemy z większego miasta, jakim był tutaj Montreal.
          Książka doskonale przetłumaczona na język polski. Odpowiedni druk również wpływa na lekkość w czytaniu. Dzięki wspaniałej historii, jaką stworzyła Louise Penny, nie odczuwamy takiej ilości stron. Gdy się zaczyna taki kryminał, nie można się od tak od niego  oderwać.

             Pozostaje mi zaprosić Was do lektury i życzyć niezapomnianych wrażeń.

piątek, 9 maja 2014

KONKURS w ZACISZU!!!!

Kochani!
Ponieważ mam dwa egzemplarze książki „Zabójczy spokój” Louise Penny, postanowiłam zorganizować konkurs. Mam nadzieję, iż chętnych nie będzie brakować. Jest to nowość kryminalna i zapewniam, iż warto przeczytać! Gdyby nie mój słodki maluch pochłonęłabym książkę raz dwa!
Jest to mój pierwszy konkurs tego typu. Cieszę się jednak, iż będę mogła podarować komuś tak wspaniały kryminalik.

Przejdźmy do konkretów.

Zasady konkursu:

     I.        Organizatorem konkursu jestem ja w porozumieniu z Wydawnictwem FEERIA, dzięki któremu możecie otrzymać wspaniałą książkę ”Zabójczy spokój”(1 egzemplarz),
   II.        Konkurs jest dla posiadających bloga i nie tylko trwa od dziś, czyli od 09.05.2014r. do 31.05.2014r.
 III.        Możecie wkleić banner konkursu u siebie na blogu oraz dodać moją stronę do obserwowanych(nie obowiązkowe), a wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie: „Dlaczego to Ty powinnaś/powinieneś otrzymać tę książkę?”
  IV.        Odpowiedzi przyjmuję tylko pod tym postem, wraz z podaniem adresu
e-mail, aby po ogłoszeniu wyników móc skontaktować się ze zwycięzcą
    V.        Wyniki zostaną ogłoszone na blogu w ciągu tygodnia od dnia zakończenia przysyłania zgłoszeń, tj. po  wybraniu przeze mnie najciekawszej odpowiedzi
  VI.        Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na  summer21@interia.pl w ciągu 3 dni od chwili ogłoszenia wyników na blogu zaciszewci.blogspot.com. Po tym terminie zastrzegam wybór nowego zwycięzcy
VII.        Zgłoszenia przyjmowane są od osób z terenu Polski. Dla jasności nagroda również wysyłana jest do osób posiadających polski adres
VIII.        Pytania proszę  kierować na adres summer21@interia.pl


czwartek, 8 maja 2014

Moje czytadła 11/2014 - "Martwa laleczka"

Tytuł: „Martwa Laleczka”
Autor: Edward Mogilski
Stron: 461, e-book
Gatunek: kryminał

Niespodziewanie dostałam od wydawnictwa ebook do recenzji. Jakie to było miłe zaskoczenie. Od dawna marzyłam o współpracy. Przedstawiam Wam zatem ebook „Martwa laleczka”.

Akcja toczy się w Częstochowie. Zwyczajny detektyw, Adam Zalewski, otrzymuje sprawę śledzenia męża pewnej zazdrosnej żony, Alicji Morawskiej-Kopeć. Z pozoru wydaje się to błaha sprawa, niewarta zainteresowania, ale każdy grosz się liczy.
Okazuje się, iż detektyw wpada w nie lada tarapaty. Przyłapany zostaje na śledzeniu męża klientki i dość dosadnie ostrzeżony przed kolejną ingerencją w sprawy klienta. Potem okazuje się, iż jego chlebodawczyni zostaje brutalnie zamordowana. Sprawa ucicha, ale po wielu miesiącach Adam postanawia wznowić śledztwo na własną rękę, mimo ostrzeżeń byłej żony policjantki. Ale jak widać jego drugie imię to pakowanie się w kłopoty. Nie raz ociera się o śmierć i na szczęście udaje mu się wychodzić z tego prawie bez zadrapań.
W między czasie poznaje bliżej Beatę, swoją dentystkę, co daje mu wreszcie szansę na ułożenie życia prywatnego.
No cóż. Adam Zalewski nie jest ideałem faceta, o którym marzą kobiety. A może i jest, gdyby nie brał leków, od których się uzależnił? To jedyna rzecz, jaka mnie w nim irytowała. Jako detektyw potrafi być przebiegły i przebojowy w tym, co lubi robić. Jednak  nie raz w swoim śledztwie dostaje mu się po głowie. Pewnie taka karma.
Jak potoczą się losy bohatera, czy warto tak nadstawiać karku i ryzykować życie? Musicie sami się przekonać czytając książkę.
Większość kryminałów jak i ten, dopiero tak około 150 stronic przed końcem wywołuje większe napięcie i ciekawość odnośnie wyjaśnienia sprawy. Akcja się zagęszcza i dlatego warto przetrwać do samego końca, nie koniecznie szczęśliwego. Obrót spraw wokół morderstwa Morawskiej zaskoczył mnie niejednokrotnie i tu brawa dla autora. O to właśnie chodzi w dobrym kryminale.
Język utworu jest prosty i zrozumiały jak dla mnie, szybko się też czyta. Pomysł napisania tej książki jest wart zainteresowania. Samo miejsce akcji jest dla mnie bardzo znane, gdyż mieszkam nie daleko Częstochowy, a dzięki książce mam jednak możliwość poznania miasta od tej mrocznej strony, nie tylko od Jasnej Góry. Zaskoczyło mnie też, jak wspomniano również o moim mieście, gdy odczytywano życiorys jednego z podejrzanych.

Wobec ebook’a nie mam zatem zastrzeżeń i jak najbardziej polecam fanom kryminałów.

środa, 7 maja 2014

Kolejna przesyłka...

... oczywiście w ramach recenzji. NOWOŚĆ.
Louise Penny - "Zabójczy spokój" , Wydawnictwo Feeria, stron 516

Uff, jest co czytać. Podobno super kryminał, a ja mając taką przesyłeczkę dzięki wymarzonej współpracy, jestem z Wami na bieżąco:)
Zaczynamy...



poniedziałek, 5 maja 2014

Moje czytadła 12/2014 - ''Lepszy byłby martwy"

Tytuł: „Lepszy byłby martwy”
Autor: Douglas Corleone
Stron: 396
Gatunek: sensacja, thriller
Wydawnictwo: FEERIA


To według mnie wyjątkowa, porywająca książka. Jeśli macie więcej wolnych chwil, na pewno tak szybko od niej nie odejdziecie…
Akcja książki rozpoczyna się w Paryżu a potem kolejno trafiamy do Niemiec, Polski, Ukrainy  i Białorusi… Dlaczego? Nasz główny bohater, Simon Fisk, musi przemierzyć wiele państw, by odnaleźć zaginione dziecko. Jak to się stało? Otóż w drodze powrotnej na lotnisko Simon zostaje zatrzymany przez Francuzką policję. W ustronnym miejscu zostaje wręcz szantażem zmuszony do podjęcia śledztwa w sprawie zaginionej sześcioletniej dziewczynki. Simon Fisk zna to uczucie utraty dziecka. Nie trzeba go długo namawiać. Poruszono jego przeszłość, która podczas zawiłego śledztwa daje  o sobie znać niejednokrotnie. Utrata bliskich z przed lat ciąży na nim za każdym razem, gdy tylko podejmuje się takiego zadania. A właśnie tym się zazwyczaj zajmuje – odzyskuje dzieci porwane przez rozwiedzionych lub będących w separacji  rodziców. Ta sprawa różni się jednak od innych, tu nie rodzic porwał dziecko. Więc jaki jest cel porywaczy? Detektyw wbrew pozorom szybko odnajduje trop. To niesamowite jak można przez drobne szczegóły utracić tak istotne ślady, które dadzą nadzieję na jakikolwiek postęp w odnalezieniu uprowadzonej dziewczynki.
Najgorsze jednak jest to, iż nikt nie dzwoni z żądaniem okupu. Fisk zdaje sobie sprawę, że czas gra tu zasadniczą rolę i szybko podejmuje niebezpieczne działania, aby wspomóc zrozpaczonych rodziców.
Simon Fisk to odważny człowiek. Nie boi się ryzyka i dzielnie stawia czoło brutalnej przestępczości, która skierowana jest w stosunku do niewinnych i bezbronnych dzieci. Jego działalność często nie obywa się bez rozlewu krwi. Przyznam, że im bardziej zagłębiałam się w świat bohatera  i opisanej w książce przestępczości, sama nie miałabym litości dla takich katów. Może takie postępowanie detektywa nie czyni go lepszym, ale czyż celem dorosłego człowieka nie powinna być ochrona słabszych od siebie – dzieci?  To one w przyszłości rozwijają, budują historię ludzkości.
Powiem jedno. Od samego początku nie żałowałam, iż w moje ręce trafiła taka książka. Dużo się dzieje od samego początku do końca. Czytając rzeczywiście mam odczucia jakby to był film akcji, który w zadziwiający sposób szybko się skończył, a książka przecież ma prawie 400 stron. Jako to się stało? Akcja toczy się w zawrotnym tempie. Gdy już zaczniemy, nie można oderwać oczu od kolejnych stron i chce się więcej i więcej…
Książka fantastyczna, poruszająca zmysły. Wątek o tyle ciekawy, iż porusza temat porwań małych dzieci. Jako rodzice znamy ten ból. Jako matka dziecka nie dopuszczam do siebie myśli, aby  doszło do takiej sytuacji. Nie wielu rodziców potrafi poradzić sobie z taką tragedią, co opisane zostało w książce.
Dramat rodziców porwanej dziewczynki wzbudza w czytelniku empatię. Nie jeden rodzic poruszyłby niebo i ziemię, aby odnaleźć dziecko. Szkoda, że takie sytuacje wymagają jednak ryzykowania życia, czasem na daremnie.

 Jak potrafi być okrutny los dla zrozpaczonych rodziców, gdy gaśnie promyk nadziei na ponowne ujrzenie dziecka? I jak poradzi sobie ze światem złodziei, morderców i przemytników detektyw Fisk? O tym musicie się już sami przekonać .  Pozostaje mi zatem zaprosić Was do lektury. Zapewniam, iż nie będziecie znudzeni.