środa, 14 maja 2014

Moje czytadła 13/2014 "Zabójczy spokój"

Autor: Louise Penny
Stron: 516
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: FEERIA

Nie miałam takiej okazji i nie czytałam pierwszego tomu, ale może jeszcze wszystko przede mnąJ W każdym razie każda książka to oddzielna sprawa.
Po raz pierwszy miałam możliwość zapoznania się z mieszkańcami osady Three Pines (Trzy sosny) w drugiej części „Zabójczy spokój”.  Książka nie zaczyna się jak większość kryminałów od morderstwa. Autorka w pierwszej kolejności wprowadza nas w malownicze, Bożonarodzeniowe miasteczko i jej mieszkańców. Zapoznajemy się z wieloma ludźmi  o bogatej osobowości i którzy w miarę rozwoju sytuacji odgrywają znaczącą rolę w sprawie o morderstwo dokonanego w święta. Przepiękny urok świąt, jaki odczułam podczas czytania książki, musiało jednak popsuć morderstwo. No ale jaki to by był kryminał bez sprawy o zabójstwo, której rozwiązania podjął się sympatyczny inspektor Gamache.
Sprawa morderstwa jest skomplikowana, gdyż nielubiana przez nikogo Pani CC de Poitiers zostaje porażona prądem na rzekomo suchym lodzie podczas meczu curlingu. Wszyscy są zdziwieni taką sytuacją, ale w zasadzie nikt nie rozpacza po śmierci okrutnej kobiety, która znęcała się psychicznie nad swoim  jedynym dzieckiem i nie dbała o swojego męża, o dobro rodziny i kontakty z najbliższymi.
Gamache podczas śledztwa odkrywa wiele mrocznych tajemnic mieszkańców, które mają istotny wpływ na rozwiązanie sprawy. Poznajemy całą kadrę posterunku, a zwłaszcza agentkę Nichol. Przyznam, iż to skomplikowana postać i nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania.
Podczas czytania domyślałam się, kto może być mordercą i dla nie jednego może to też być zaskoczeniem. Przyznam, iż autorce udało się mnie zwieść z tego tropu, by jednak znów doprowadzić do tej osoby.
Zaskakujące  i przemyślane morderstwo, postępowanie mieszkańców, które jak się dowiemy że nawet i słuszne.
W miarę poznawania każdego mieszkańca, nie potrafiłam odczuć jakiejś złości czy antypatii. Podczas zagłębiania się w lekturę nie dziwiłam się, iż wielu z nich trafiło to Three Pines przez przypadek. Założę się, iż nie jeden z nas chciałby mieszkać w takiej osadzie, gdzie można zapomnieć, zostawić za sobą nieudane życie i problemy z większego miasta, jakim był tutaj Montreal.
          Książka doskonale przetłumaczona na język polski. Odpowiedni druk również wpływa na lekkość w czytaniu. Dzięki wspaniałej historii, jaką stworzyła Louise Penny, nie odczuwamy takiej ilości stron. Gdy się zaczyna taki kryminał, nie można się od tak od niego  oderwać.

             Pozostaje mi zaprosić Was do lektury i życzyć niezapomnianych wrażeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz