wtorek, 15 kwietnia 2014

Moje czytadła 10/2014 - "Śmierć letnią porą"

Tytuł: „Śmierć letnią porą”
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 431

Upalne, przerażające lato. Nie dość, że roi się od pożarów, to w parku znajdują nagą dziewczynę. Nie pamięta, co się z nią stało. Jest okaleczona ale o dziwo wyczyszczona z brudu klorinem, aż do przesady.
Policja Linkópingu wkracza do akcji.
Kolejne dni również przynoszą nową ofiarę, tym razem martwą dziewczynkę, zakopaną nad rozlewiskiem. Naga i wyczyszczona.
Przerażające, dlaczego morderca - psychopata tak postępuje. Rodzice zaczynają się bać coraz bardziej o dzieci.
Co za człowiek tak katuje dzieci? Co spowodowało, że tak pragnie śmierci dziewcząt? Jest kobietą, czy mężczyzną?
Malin Fors musi się zmierzyć z kolejnym mordercą, psychopatą. Nawet nie spodziewa się, że może być z tą sprawą powiązana tak osobiście. Jej życie osobiste również przybiera innych barw w sensie pozytywnym.
Jednym słowem – Wow! Kolejna część, w której główną rolę gra Malin Fors. I muszę przyznać, że zdecydowanie jest lepsza niż poprzednia „Ofiara w środku zimy”. Schemat ten sam, tj. wypowiedzi zmarłych, ale jeszcze bardziej intrygujące, gdyż dotyczą głosów niewinnych, zamordowanych dziewczynek. A to tym bardziej potęguje emocje w czytelniku.
Jako matka nie wyobrażam sobie takich sytuacji. Zazwyczaj ich do siebie nie dopuszczamy. Książka jednak mówi, aby być bardziej ostrożnym. Dzieci są ufne i częściej popełniają błędy. Taki wiek nie jest odpowiedni do pozostawiania w domu. Opisana jest bezmyślność rodziców. Kto wyjeżdża na wakacje i zostawia samo dziecko w wielkim domu. Nie rozumiem tego. Zawsze powinien być jakiś zaufany opiekun.
         Ale jest też druga prawda. Nie wiadomo gdzie czai się zło. Pewnie tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy.

         Zachęcam do lektury. Warto. Emocje gwarantowane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz