poniedziałek, 17 marca 2014

Moje czytadła 7/2014 - "Kto wiatr sieje"

Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: "Kto wiatr sieje"
Stron: 464

Po latach, już jako 50-latkowie, Cathy i Chris zostają zaproszeni do  posiadłości swojego syna Barta na jego 25 urodziny. Potem planują wspólne wakacje na Hawajach.
Bart został wyleczony z choroby i ukończył prawo. Wyrósł na przystojnego i wysokiego mężczyznę. Po śmierci babci to on odziedziczył odnowioną rezydencję Foxwort Hall. Pod jego nieobecność domu dogląda Joel, uznany za zaginionego, brat babci. Zastanawiające, czego właściwie on tutaj szuka po tylu latach?
Pojawia się też Jory wraz ze swoją życiową i też baletową partnerką, Melody.
Zaproszenie otrzymała również Cindy, adoptowana córka Cathy i Chrisa.
Wystawne urodziny miał uświetnić popisowy balet Jorego i Melody. Z uwagi na zdrowie(ciążę), Cindy zastępuje Melody na scenie. Nikt ni przypuszczał, iż najmłodsza córka brała ciągle lekcje baletu. Niestety Jory ulega poważnemu wypadkowi podczas tańca a efektem tego jest paraliż dolnej części tułowia.
I od tej pory można powiedzieć zaczynają się kolejne rodzinne problemy. Cathy i Chris rezygnują z wakacji na rzecz opieki nad synem. Melody całkowicie się pogrąża w smutku, czuje wstręt do męża – przestaje go kochać. Z rozpaczy rzuca się w ramiona Barta.
Bart po raz pierwszy się zakochuje, ale i on traci w końcu Melody, która ucieka z domu po porodzie. Okazuje się, iż najważniejsza jest kariera.
Obaj bracia nie mają szczęścia w miłości. Ale gdy pojawia się nowa opiekunka Toni, życie braci się zmienia. Ale który odnajdzie prawdziwą miłość?
Cindy też szuka miłości, ale totalnie nie potrafi odróżnić związku platonicznego od fizycznego. Sprawia wrażenie zepsutej dziewczyny, co bardzo burzy morale rodziny.
Narodziny bliźniąt wiele zmieniają w życiu rodziny. Cathy jednak ciągle żyje przeszłością. Dzieci bardzo przypominają jej zmarłe rodzeństwo. Nawet sama przypadkowo nazywa je Cory i Corrin.
Chris nie siedzi bezczynnie i podejmuje pracę. Cathy zostaje sama z problemami w wielkim domu. Widać, iż powoli się oddalają od siebie. Jednak w bardzo krytycznych momentach to Chris zachowuje zimną krew.
Zakończenie jest niepowtarzalne.
Utrata ukochanej osoby budzi wiele emocji. Taka miłość zdarza się może rzadko w naszych czasach. Jest to miłość grzeszna, bo dwojga rodzeństwa, ale czy to ich wina? Czasem koszmarne dzieciństwo pozostawia takie piętno na psychice, iż nawet będąc sędziwym starcem, nie potrafimy o tym zapomnieć. Można o tym się przekonać czytając epilog. Cathy wiedząc, iż zbliża się jej koniec, znów odnawia strych i tam wśród kwiatów poddasza spokojnie odchodzi, by znów spojrzeć w oczy kochanemu Chrisowi…
Jeśli nie sama książka, to koniec poruszył mnie prawie do łez. Ogólnie kończy się dobrze, gdyż każdy ostatecznie odnajduje swoje prawdziwe ”JA” i wiedzie spokojne życie.

Polecam każdemu wielbicielowi książek autorki V.C. Andrews. Bardzo poruszająca saga rodzinna, której nie sposób się oprzeć. Losy bohaterów wywołują w nas liczne, różnorodne emocje. Właśnie dla takich emocji warto sięgnąć po kolejne książki autorki. 

1 komentarz: