sobota, 22 lutego 2014

Moje czytadła 4/2014

Tytuł: „Ballada – Taniec mrocznych Elfów”, część II
Autor: Maggie Stiefvater
Stron: 319


„Ballada – Taniec Mrocznych Elfów” to kontynuacja książki „Lament – Intryga Królowej Elfów”, tym razem opowiadająca bardziej o losach James’a niż Deridre.
Akcja dzieje się na terenie uczelni. James jest jedynym dudziarzem i w pobliżu nie ma lepszego od niego. A to skutkuje nauką gry na fortepianie, gdyż nikt nie potrafi go kształcić w graniu na dudach.
Wydawałoby się, iż jest tu raczej samotnikiem i nie ma nikogo poza Dee. W zasadzie to już na początku mógł zrezygnować z uczelni, ale przyjechał tu ze względu na Deridre.
W trakcie czytania książki poznaje bliżej kilka osób, które stają się jego sprzymierzeńcami, np.:  nauczyciel Sullivan, czy współlokator.
James spotyka też uroczo zabójczą Nualę, jedną z Fejów. Jest niebezpieczna, gdyż żywi się wiekiem ludzi. Pomaga im w osiągnięciu sławy, ale kosztem zabrania lat. Ostatecznie prowadzi to do tego, iż pragnienie człowieka jest tak silne, że w końcu umiera. Dosyć tragiczne, ale taki już jej los. Nuala żyje 16 lat i odradza się poprzez spalenie na ognisku w trakcie Halloween.
Spotykając James’a sama nie spodziewa się takiego obrotu sprawy, gdyż jako pół feja pół śmiertelniczka zakochuje się w chłopaku. Jest to nieznane dotąd dla niej uczucie. Przez to nie jest w stanie zawrzeć paktu i słabnie bez pokarmu jeszcze przed Halloween.
Dee nie podoba mi się tutaj w ogóle. Ciągle zrozpaczona, iż straciła Luk’a. Sama nie wie, czego chce. Daje niepotrzebnie nadzieję na miłość swojemu przyjacielowi James’owi. Ale jest to totalna porażka dla James’a. Przez to ich stosunki jako przyjaciół ulegają ochłodzeniu. Dee pakuje się jednak w poważne kłopoty i zadaje się z Fejami. Jest na granicy śmierci. A jedyną osobą, która może ją uratować, jest James.
Okazuje się też, iż ciotka Dee nadal depta im po piętach. Mimo, iż Dee sama przyciąga elfy jako zielna „koniczyna”, to ciotka jeszcze bardziej to potęguje. Sama do końca nie rozumiem, skąd ta jej nienawiść do Dee. Była na usługach Królowej, ale bez przesady. Czy jej natura jeszcze bardziej staje się okrutna z chwilą zawarcia paktu z Elfami? Czy po prostu to tylko okrutna zazdrość?
Na koniec całej powieści tym razem to James musi dokonać wyboru między swoją miłością Nualą, a przyjaciółką Dee. Czy uratuje tylko jedną z nich? Zwycięży miłość, czy przyjaźń?
Bardzo mi się podoba ta książka. Gdy już robi się gorąco i akcja się zagęszcza, to nie można się oderwać.
Jak dla mnie wiele spraw się wyjaśnia i chyba nie mam zastrzeżeń tak, jak do pierwszej części.
Gdy pojawi się trzecia część, na pewno wrócę do losów bohaterów: James’a i Dee. W drugiej części autorka wyraźnie podkreśla w zakończeniu, iż będziemy mieli okazję jeszcze raz przeżywać ich losy. Mam też nadzieję, że będę czytać z nie mniejszym zachwytem niż do tej poryJ
Przyznam otwarcie, iż taka fantastyka czy baśnie fantasy bardzo mi się podobają.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz