wtorek, 14 stycznia 2014

6 miesięcy za nami...

I huśtawka pasuje mi jak ta lala...

A robótki są, czyli cały czas jajecznie. Jak skończę pokaże może na balonie jeszcze przed krochmaleniem, a na to będą czekać do Świąt:) Potem w ruch pójdą koszyczki. Już próbowałam z wikliny i zobaczymy, czy rzeczywiście praktyka czyni mistrza w moim przypadku. Jeszcze wychodzą graślawe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz