sobota, 23 lutego 2013

Postępy

Czasem mi się wydaje, że jestem straszny powolniak z haftem, ale może tak musi być, może za bardzo chcę szybkich efektów?:)

U lekarza wyszło wszystko ok. Teraz stresik czeka mnie 5 marca, czyli II usg genetyczne. Już teraz wiemy, że na 100% chłopak. Ogonek jak się patrzy. A mnie mogła dopaść rwa kulszowa i te nieszczęsne więzadła. Grunt, że maluch bryka.



3 komentarze:

  1. Trzymam kciuki , a niech sobie tam troszeczkę pobryka ;)
    Piękny hafcik :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem dobrej myśli i niech rozrabia może mały sportowiec rośnie :)) pozdrawiam cieplutko Viola

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie to te efekty i tak szybkie są :)

    OdpowiedzUsuń