sobota, 28 kwietnia 2012

Kawka Nr 8

I żeby  nie było tak monotonnie pokażę jeszcze dziś skończoną kawkę na kanwie Helenki.
Miałam wysłać w tym tyg, ale zwolnienie nie pozwalało na manewry po mieście. Wysyłka nastąpi w poniedziałek do Edi.
 












A po południu czeka mnie mini grillowanie. Może parę fotek w plenerze się uda zrobić. Się zobaczy:) Udanego weekendu:)

Kontynuując:)


Sezon:  1
Odcinek:  6

„Nieracjonalność danej rzeczy jest warunkiem jej istnienia” F.Nietzsche 

Park miejski. Giną ludzie od strzału w brzuch. Celowo ktoś rani ludzi. Ale dlaczego? I Kim jest ten człowiek? To były wojskowy lub policjant, który szuka rozgłosu. Narcystyczny aż do bólu. Nie doceniony w swoim fachu. Podejrzenia padają początkowo na policjanta, który rozgłasza sprawę w telewizji a potem ginie od strzału w głowę oraz na chirurga, byłego mundurowego, bo możliwe że szuka nowych ofiar na pokazanie swoich możliwości lekarskich i na to, iż to on ratuje ludzi a nie sam Bóg.
W tym odcinku poznajemy Hutch’a nie tylko jako szefa grupy agentów. Widzimy jego precyzję w zachowaniu i postępowaniu z sadystycznym zabójcą. Samą akcją pomaga koledze w odnalezieniu wiary w swoje umiejętności strzelnicze.
Serial coraz bardziej mnie zadziwia. Jego bohaterzy tworzą naprawdę zgraną grupę. I co ważne, jak zauważyłam empatia odgrywa istotną rolę w każdej sprawie.
  

Sezon:  1
Odcinek:  5

„Raniąc dobrego człowieka, niszczymy wszystko co w nim dobre” Eurypides
Z wieczornej imprezy narzeczeni wracają do domu samochodem. Zatrzymują się przed tajemniczym samochodem, bo kto mógł zostawić auto na środku drogi? Chłopak niestety zostaje zabity, a dziewczyna porwana. Porywacz działa w pojedynkę. Żąda małego okupu, czyli to nie jest porwanie dla pieniędzy.  Rządzi nim zazdrość i pewnie jakaś wybujała miłość. Ojciec dziewczyny ma wszystko, jest bogaty i ma szczęśliwą rodzinę. Dlaczego mu nie zabrać tego szczęścia?
Dla mnie to jeden z najlepszych odcinków. Gideon przebija wszystkich swoim sprytem i pogrywa z porywaczem do tego stopnia, aż ten sam wpada w sidła przez swoje słowa. Rewelacyjnie rozegrane negocjacje. Jestem pod dużym wrażeniem. I sprawdza się jedno, iż „zaborcza miłość nie przynosi chwały, ani korzyści” Eurypides.

piątek, 27 kwietnia 2012

Zabójcze umysły S1E3,4


Sezon:  1
Odcinek:  4

„Pamiętajcie, że sam siebie nie widzę. Moja rola ogranicza się do patrzenia w lustro”

Sześć ofiar w ciągu trzech tygodni. Aż tak zakręcony morderca? I co najgorsze ofiary muszą na niego patrzeć. Dlatego przykleja im powieki do oczodołów. A oczy zapamiętują podobno ostatni obraz przed śmiercią. Brrr…
Agenci ruszają do akcji. Policja nie daje sobie rady, a morderca czuje się pewny – atakuje w ciągu dnia. Mordując czuje się Panem sytuacji. Widocznie żyje w domu w kobietą, która nim rządzi. Tutaj to on dyktuje warunki i zawsze po sobie sprząta. Gardzi tylko błyskotkami i wszystkimi rzeczami, które mogą wskazywać na bogactwo i dostatek.
Oczywiście zaskoczyło mnie, że to może być właśnie człowiek, który na co dzień zajmuje się liniami telefonicznymi, bo wtedy wie kiedy jego potencjalne ofiary są same w domu…  
Muszę przyznać, iż „Zabójcze umysły” ogląda się z każdym odcinkiem zabójczo fajnie
Poza tym podglądając technikę prowadzenia śledztwa można się wiele nauczyć.



Sezon:  1
Odcinek:  3
  
„Absurdem jest naśladowanie tych, do których nie jesteśmy podobni” S. Johnson

Tym razem agenci mają za zadanie złapanie człowieka, który podkłada bomby w Palm Beach. Zastanawiające jest dlaczego mści się na niewinnych ludziach? Z reguły podkładanie bomb to akt wandalizmu, rzadziej chęć zemsty. I dlaczego te bomby są podobne do tej, przez którą Gideon stracił swoich sześciu agentów?
Powracają do starej sprawy. To przez nią Gideon musiał odejść tymczasowo z FBI. Odnawiają się rany, ale Gideon i tym razem się nie poddaje. Okazuje się, że człowiek odsiadujący wyrok dożywocia ma na zewnątrz swoich naśladowców i za pomocą internetu ma z nimi stały kontakt. Ów mężczyzna twierdzi, iż i tym razem przechytrzy FBI. Nic z tego.
Kolejna intrygująca i trzymająca w napięciu historia. Powtarzam się, ale warto było obejrzećJ

czwartek, 26 kwietnia 2012

Zabójcze umysły s1e2


Sezon: 1
Odcinek:2

„Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Wiedza jest ograniczona, a wyobraźnia nakręca ten świat” A. Einstein

W poprzednim odcinku zanim Gideon wrócił do pracy w BAU, przygotowywał dla Policji profil zabójcy. Młody mężczyzna, około 20tki, z furgonetką – taki „przydrożny morderca”,  ale jak go złapią na pewno będzie się jąkać.  No, Godeon miał tą przyjemność właśnie w przydrożnej stacji paliwa.
Podziwiam Gideona w jaki spoób podchodzi do przestępców. Jak sam twierdzi -trzeba myśleć nieszablonowo.
Odcinek właściwe dotyczy licznych pożarów na terenie uczelni studenckiej. Podobno 80% podpalaczy to mężczyźni, a kobiety robią to tylko z zemsty. Czy naprawdę tak jest w każdym przypadku? Podpalacz bardzo lubi ogień i wychodzi na to, że jest znerwicowany, bo wszystko robi trzy razy. Nie mówiąc o tym, że jest też fanatykiem religijnym i wszystko co robi, to z myślą iż Bóg każe wystawiać ludzi na próbę. Normalnie rzecz biorąc dla każdego wierzącego na pewno nie robi się tego podkładając ogień i paląc ludzi.
W tym odcinku poznajemy „JJ” uroczą blondynkę, kolejną agentkę FBI.
Kolejny odcinek pełen wrażeń. Podoba mi się coraz bardziej. Widzę, że Gideon wraz z pozostałymi tworzą prawdziwy zespół. A to jest ważne w prowadzeniu śledztwa i dla pomyślnego zakończenia sprawy.
Żałować jedynie można, że ten serial tak poźno emitują w telewizji, a przecież jest fantastycznyJ

środa, 25 kwietnia 2012

Zabójcze umysły 1/1

Serial: Zabójcze umysły - http://zbrodniawbibliotece.pl/patronaty/2727,zabojczeumysly:ostreciecie/
Sezon: 1
Odcinek: 1


            „Kluczem do zagadki jest inna zagadka”

Zacznijmy od początku. Tak mi się spodobał serial „Zabójcze umysły”, aż zaczęłam oglądać od pierwszego sezonuJ. Poznajemy tu szefa FBI Gideona, agenta Dereka, młodego dr Spensera, agentkę Elle, a też agenta Hotcha – który ma dylemat z wyborem imienia dla jeszcze nienarodzonego dziecka.
Agenci FBI mają nie lada śledztwo. Muszą złapać psychopatę. Mają do czynienia z dosyć nieśmiałym człowiekiem, który wabi swoje ofiary przez ogłoszenia sprzedaży samochodów. Okazuje się, że nie siedzi w tym sam. Współpracuje z młodym i inteligentnym przestępcą, który na wolności szuka wszelkich informacji na temat spraw prowadzonych przez FBI, głownie byłego szefa Gideona, który po ostatniej akcji przeszedł załamanie nerwowe.
Gideon po 6 miesiącach dzięki kolegom wraca do akcji. To on wpada na pomysł ujęcia młodego przestępcy. Zdaje sobie sprawę, że jednak coś przeoczył. „Młody” kogoś kryje -  prawdziwego mordercę. Maja nie wiele czasu, bo tylko 36 godzin na odnalezienie zaginionej dziewczyny, która nadal żyje. Dzięki złamaniu hasła na komputerze mają widok na klatkę i więzioną w niej ofiarę.
Szybko udaje im się trafić na kolejny trop i to jest zadziwiające. Jak bardzo agenci mają wyćwiczone umysły, jaką mają wiedzę, że potrafią wniknąć w ten „zabójczy umysł” przestępcy.
Polecam serial. Dla tych co lubią dreszczyk, zagadki kryminalne i poznawać umysł mordercy oraz w jaki sposób można dotrzeć prawdy, jak najbardziej jest to odpowiednia dawka emocji.

Upominek dotarł

Wreszcie upominek w związku z moim Candy Edwardowym dotarł do kolejnej uczestniczki http://dudqa.blogspot.com/
 

Dziś mnie czeka wizyta u pani dietetyk, poczta i biblioteka. Muszę czekać na męża. Ja jeszcze nie nadaję się do chodzenia na dłuższe dystanse:/

wtorek, 24 kwietnia 2012

Zabójcze umysły


Sezon: 7
Odcinek: 20

„Gorsze od skłamania jest spędzenie życia na bronieniu kłamstwa”

Pewnego wieczora Desiree czekając na zmianę świateł na krzyżówce rozpoznaje kobietę w sąsiednim samochodzie. W momencie gdy widzi znajomą, ta ucieka samochodem. Desiree nie zważając na jezdnie rusza w pościg. Los chce, że ulega wypadkowi w wyniku zderzenia z innym samochodem.
Derek dowiadując się o wypadku swojej siostry szybko udaje się do szpitala. Desiree po przebudzeniu oznajmia a właściwie zapewnia, iż w sąsiednim samochodzie widziała córkę cioci Yvonne, Cindy, która rzekomo nie żyje. Pamięta, że z ust Cindy zdążyła wyczytać słowo „Przepraszam”.
Derek niezwłocznie dzwoni do Hotch’a i wznawia sprawę . Przyznaje też, że skłamał i wskazał na seryjnego mordercę jako winnego śmierci kuzynki. Kierował się tym, iż ośmioletnie śledztwo nie dawało rezultatów i dla zamknięcia sprawy oraz spokoju rodziny musiał postąpić właśnie w ten sposób.
Teraz śledztwo dotyczący nie tylko śmierci kuzynki, ale też i rzekomego mordercy, który popełnił samobójstwo? I tu pytanie, bo to nie on dokonał zakupu broni. Być może nawet i sam został zabity. Tak, na pewno został wrobiony w zabójstwo. Prawdziwy porywacz Ford nadal przebywa na wolności i to właśnie z nim żyje Cindy. Ale dlaczego  na to się zgodziła?
Cindy musi uciekać. Jest pewna, że jadą do upragnionego domku letniskowego. Jej partner chce jednak wyjechać do Kanady. W między czasie zatrzymują się u znajomych. To przerażające w jakim pokoju Cindy musi mieszkać.  Wie, że musi być posłuszna, bo inaczej grozi jej jeszcze większe niebezpieczeństwo ze strony „Firmy”. Zastanawiające, co się za tym kryje.
Werbują Cie w bardzo prosty sposób. Jak zawsze zdobywają łatwo Twoje zaufanie, a gdy nie będziesz posłuszna swojemu Mistrzowi, twoją rodzinę czeka śmierć. Brzmi jak sekta, gdzie dodatkowo poruszany jest problem sado – maso. Na samą myśl o tym dostaje się dreszczy, do czego zmuszane są kobiety.
Derek musi o tym powiedzieć ciotce. Prawda boli. Boli też bezsilność, że nie można pomóc własnej córce w cierpieniu.
Ale nadarza się w końcu sytuacja na zgarnięcie Forda, prawdziwego porywacza. Okazuje się, że Cindy próbowała uciec w sklepie, dokonując kradzieży. Gdy policja przyjeżdża na miejsce, zastaje samego Forda – Cindy już nie ma. Okazuje się, że Ford to mąż Cindy, który ją maltretował przez tyle lat, który zniewolił psychicznie. I kto go ratuje z paki? Właśnie ta posłuszna żona wraz z adwokatem. Dochodzi tu do pierwszego spotkania Cindy z matką, która stwierdza z rozpaczą po krótkiej rozmowie „to nie moja córka…”.
Derek jest podłamany, potrzebuje rozmowy i otuchy w tym czasie. Dla niego to też ciężki okres. Tym bardziej, że musiał przyznać się do pomyłki rodzinie. Rozmowa z koleżanką bardzo mu pomaga. Musi się przecież wziąć w garść i nie poddawać, bo w tej chwili ma jeszcze więcej do stracenia. Teraz ma zbyt wiele dowodów, by dotrzeć do prawdy i odzyskać kuzynkę.
Adwokat zostaje zatrzymany, bo jak zaginiona i maltretowana kobieta nagle się odnajduje by ratować swojego porywacza-męża z paki? Ha, adwokat miał dług do spłacenia. On sam skorzystał z pomocy Firmy, czyli deportowania z Rosji pięknej przyszłej żony. Na przesłuchaniu zdradza wreszcie, gdzie mogą przebywać Cindy i Ford.
Ford tak jest powiedzmy wdzięczny, że zabiera Cindy do domu letniskowego. Wtedy się okazuje, dlaczego tak ważny jest ten domek. Przebywa tam wiele dzieci, m.in. syn Cindy. I właśnie w tym miejscu już na dobre udaje się przechwycić Forda i odzyskać Cindy.
Choć nie oglądałam od początku serialu „Zabójcze umysły”, to jestem dogłębnie zachwycona tym odcinkiem. Dlaczego? Będąc na miejscu matki tak do końca nie mogłabym mimo tylu lat pogodzić się ze śmiercią córki. Żyć w nadziei, że moja córka gdzieś tam jest  ale nie mogę jej uratować jest potworne. Daje do myślenia to, czy lepiej być okłamywanym, czy żyć nadzieją? Lubię jak dobro zwycięża, jak pojawia się wreszcie znak, który prowadzi do pomyślnego zakończenia sprawy nawet po latach. Maltretowanie psychiczne i fizyczne nigdy nie jest dobre, a wręcz straszne. I zadziwiające jest to, jak można mieć „zabójczy umysł”, że dochodzi do takich sytuacji i jest się zdolnym do takich okrucieństw.
Przyznam, iż ostatnia scena jest bardzo wzruszająca. Cindy nie ukrywa już swoich emocji. Musiała bowiem tak postępować, by chronić najbliższych. Spotkanie z matką po latach jest nie do opisania. Łzy same kręcą się w oku.
A przecież najbardziej wzruszające są szczęśliwe zakończenia.:)

I się doczekałam...

...zwolnienia. Do końca tyg. posiedzę sobie w domu. Leżenie tylko na boczku lub brzuszku. Po kilku tabletkach i okładach czuję różnicę, ale nie nadaję się do pracy. Wczoraj w pracy w ogóle nie zdatna byłam do niczego. Tak to jest, że nawet tyłek można przeziębić, a i Pani doktor potwierdziła anemię. No i szału nie ma. Tyle, że podgonię kawkę i książkę o ile da mi trochę usiedzieć:)
W czwartek jadę do kliniki i pewnie rewelacji nie będzie, bo najpierw muszę skończyć jedne tabletki, aby zacząć brać żelazo, kolejne badania  i tak czuję, że to będzie dopiero w następnym cyklu. Ech, jak nie urok to...
Zakładam po prostu, że wszystko ma swój czas...
Miłego dnia:)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Oto, co przyszło z wymianek

 i
Baaaardzo lubię stosiki.Uzbierało się z zabawy majowej i wymianek na exlibri i fincie.

Nie wiem kiedy to przeczytam, ale na pewno póki co dam sobie spokój z biblioteką. Coś opornie mi idzie.Myślałam, że podgonię w weekend tj. niedzielę, ale dopadło mnie przeziębienie. I jakby było mało jeszcze jedno schorzenie się odezwało, przez które nie mogłam spać. Kolejną nockę tylko 3 godz. spania. Uroki pracy siedzącej.A jak nie można siedzieć na 4 literach bo boli(tzw żylaki w tym miejscu)  i dodatkowo odezwał się pęcherz... Dziś jeszcze do pracy, bo w przychodni dopiero po południu. Nie wiem jak dam radę.Domowa apteczka mało pomaga.Ajaj!
Oj przemarzłam w kościele. Najbardziej boję się pracy, żeby się nie pomylić i w ogóle... Trzymajcie kciuki.

niedziela, 22 kwietnia 2012

TUSAL IV/2012 i kolejna Msza Św.

Mój słoiczek.


Dziś wyczerpanie sobotnie po mszy z modlitwą Wstawienniczą z udziałem księdza Cyrana z jego Wspólnotą "Mamre" w Gorzkowicach. Powiedziałam, że się nie poddam i przystąpiłam do modlitwy w stanie uświęcającym. Pojechaliśmy wcześnie bo musieliśmy iść do spowiedzi. Ksiądz w połowie kolejki przerwał i powiedział że wróci podczas mszy. No cóż, nie wrócił. Przyznam, że nie mogłam się skupić podczas mszy bo tak  mi zależało na spowiedzi i przyjęcia komunii. W końcu przetłumaczyłam sobie, że Bóg wystawia mnie na próbę i muszę poczekać. Po mszy jak już odbywały się modlitwy po pół godz. zaczęli spowiedź. Potem ok godziny czekałam na komunię św. Normalnie człowiekowi brakłoby już cierpliwości. Ale koleżanka mnie uprzedzała, że nawet przed samą modlitwą mogę mieć przeszkody.Ja twardo brnęłam do celu nawet, gdy wystałam się w trzech kolejkach do modlitwy.Ech, mój mąż wreszcie poprosił, aby się zlitowali i tak nie odsyłali bo w końcu nie wiemy, czy w ogóle ktoś nas przyjmie. 
Jako małżeństwo przystąpiliśmy razem. I tu się zaczęło. Błogość i spokój, to było extra. Jak mnie poklepał, że już koniec to jakby mnie wyrwał z pięknego snu. Ciepło i jasność w duszy... Mąż chyba nie bardzo się wczuł, ale u każdego działa to przecież inaczej. Moje sąsiadki się wystraszyły i zrezygnowały-trudno.Dla każdego potrzeba może czasu, by się oswoić. Nie wszystkich damy radę nawrócić. Trzeba czuć, że jest się gotowym, by przyjąć Ducha Św. Poza tym czy na pierwsze spotkanie nie prowadzi nas też czysta ciekawość i tak jak niewierny Tomasz nie uwierzymy jak nie zobaczymy? Na pewno mam je zabrać za m-c na mszę do naszego klasztoru, a to już coś:)
Wiem, że u innych była też modlitwa uwolnienia-przeraźliwe krzyki, niezrozumiałe słowa. Człowiek do końca nie wie, co w nim siedzi.
Ja wiem, że było warto.Zawsze warto.

sobota, 21 kwietnia 2012

Czas zacząć...

...przygodę z "Włóczykijką". Wczoraj po dłuższym oczekiwaniu dostałam od Ewci M. książeczke pt. "Życie teoretycznie". Zostałam dodatkowo obdarowana przez nią zakładkami i słodkościami. Dziękuje Ci bardzo, miałam kiepski dzień w pracy i to byla super niespodzianka na koniec dnia.Bede zabierac sie zatem za czytanie:)

 


piątek, 20 kwietnia 2012

Nowy króliczek

Ktoś miał starego i obdrapanego królika i dał do odnowienia.Szkoda że nie zrobiłam fotki przed. Podobno był brązowy, chociaż wcale tego nie było widać przed malowaniem.A teraz zupełnie zmienił szaty.
 


I mój tydzień z paznokciami w kolorze bordo.Wiem nie są idealne.Nie miałam na więcej czasu:/

I mój wielki pomocnik, wiecznie zmęczony:)


środa, 18 kwietnia 2012

Klasztor Franciszkanów w Radomsku

Wczoraj o godz.18 byłam na Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie:) Kochani tego nie da się opisać.Błogosławieństwo kapłańskie z nakładaniem rąk jest tak przejmujące.... Człowiek czuje się błogo, a nogi miałam jak z waty. Dziewczyny dodatkowo modliły się za mnie i za to im wielkie Bóg zapłać! Pierwszy raz  byłam świadkiem tego, że ludzie otrzymując ducha św. i błogosławieństwo normalnie mdleli. Niesamowite przeżycie dostać takiej łaski!
Medycyna nie bardzo wierzy w cud uzdrowienia, ale ja tak!Dziękuję Bogu za wszystko, a wiara na pewno pomaga mi w trudnościach życiowych.Takie msze dają spokoj duszy i polecam Wam wszystkim!

niedziela, 15 kwietnia 2012

prezent dla Reni

Z okazji urodzin wysłałam dla Reni mały, skromny upominek.Nie zrobiłam już zdjęcia, ale można podejrzeć wraz z innymi prezentami na jej blogu Ażurowe Marzenia

Dlatego Renia nie gniewaj się, że umieściłam tu Twoje zdjątko.

I jedna książeczka już też została zarezerwowana. Lubię takie wymianki:)Miłej niedzieli.

sobota, 14 kwietnia 2012

Miejsce dla książek...

Dziś powstała nowa zakładka, która odnosi się do wymiany książek.To będzie najlepsze miejsce na to niż szukanie po blogu:)
Jeśli też uważacie, że macie na wymiankę coś z tych pozycji co mam na liście do przeczytania na portalu LC, to bardzo chętnie.Oto link http://lubimyczytac.pl/polka/425138/chce-przeczytac/miniatury.

PS. I jedna z myśl, jaka mi przeszła przez głowę.Jak patrzę własnie na te stosiki książek na Waszych blogach, to choć sama ich nie mam, czuję to drżenie rąk na sam widok.Nie mogę dotknąć, ale potrafię sobie wyobrazić.Ach, idzie pozazdrościć.

piątek, 13 kwietnia 2012

Odkurzam półki...

Stwierdziłam, że dla poprawy humoru odkurzę szafkę w garażu, gdzie mama zachomikowała książki:) Umieszczam tu pozycje, które jeśli kogoś zainteresują do końca weekendu-wymienię się chętnie na inne.Pozostałe umieszczę na fincie.pl.
 

 

 












I o mało bym zapomniała, bo w piątek przed świętami dostałam jeszcze jedną kartkę od Moniki.Dziękuję bardzo!
 

Trochę wylewnie...

Ech napisze moze cos jescze pozniej, ale taka szkoda ze nie udalo mi sie dostac do 10tki w konkursie w Weltbildzie. Wlasciwie to nawet chodzilo mi tylko o współprace z choc jednym wydawnictwem.Wiem, nie jestem idealna i jak patrze na recenzje innych to ja jestem bardziej z tych raczkujacych. Ale chcialabym sie poprawic.
To taka przyjemnosc miec ksiazke w dłoni.Moze to zrozumieć tylko osoba, co bardzo lubi czytac. Tego nie da sie opisac...

czwartek, 12 kwietnia 2012

Przeczytane 11/2012


Tytuł: „Śmierć wśród róż”
Autor: Mary Higgins Clark
Stron: 224
Ocena: 4/5

To kolejna pozycja biblioteczna tej autorki z jaką miałam przyjemność się spotkać.
O czym opowiada? Jedenaście lat temu zamordowano piękną Suzanne. Została odnaleziona  martwa w domu wśród purpurowych róż. Za morderstwo skazano jej męża. Przynajmniej tak go obciążyły zeznania ojca Suzanne. Kerry jako zastępca prokuratora wznawia sprawę. Dzięki pomocy Geoffa Dorso  powoli docieka prawdy, kto za tym tak naprawdę stoi. Ale dlaczego do tego wraca? Otóż po wypadku samochodowym swojej córki trafia wraz z nią do rzekomo wspaniałego chirurga doktora Smitha. To on jest ojcem zmarłej Suzi. Kobiety trafiają do niego bo czyż nie każdy z nas chciałby być pięknym i podziwianym? Owszem, czemu nie? Ale jakim kosztem? Zastanawiające jest to, że nie jedna pacjentka doktora Smitha jest uderzająco podobna do jego zmarłej córki. Można by pomyśleć, że to obsesja, co zdaje się uwidaczniać  i niepokoić jedną z pacjentek.  Dlatego też Kerry rezygnuje z jego usług i wznawia osobiste śledztwo  bo możliwe, że za kratkami siedzi niewinny człowiek. Kerry pogłębiając się coraz bardziej w sprawie zmarłej z przed lat dziewczyny  ryzykuje nie tylko swoje życie, ale też bezpieczeństwo najbliższych, a nawet swój awans na sędziego . Napotyka na wiele przeszkód, bo nawet przyjaciele odradzają jej zajmowania się tą sprawą. Można od razu pomyśleć, że rozwiązanie takiej sprawy mogłoby wywołać sensacje wśród wysoko postawionych ludzi. 
W między czasie toczy się też postępowanie sądowe przeciwko oszustowi podatkowemu, który może mieć związek z morderstwem. Sytuacja pewnego znawcy antyków i przy okazji złodzieja też ma wiele do wyjaśnienia. Ostatecznie okazuje się, że każda przedstawiona postać w tej książce ma w sobie tajemnicę. Dowiadujemy się m.in. jaka naprawdę była Suzanne, jakie życie prowadziła i dlaczego została zabita?
W kolejnej książce Mary H. Clark jest prowadzone dość szczegółowe śledztwo, w którym pojawia się wiele osób. Czasem to trochę mylące, ale w zasadzie potrzebne, gdyż powiązane z jedną sprawą. Czy ta historia mnie porwała? Według mnie można by ją zamknąć w mniejszej ilości stron. Czasami aż wydawało mi się troszkę nudne. Na szczęście ostatnie rozdziały utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto było przeczytać i dowiedzieć się kto tak naprawdę był winny. A zakończenie jest zaskakujące. Przez myśl mi nie przeszło, że to może być ta osoba.

środa, 11 kwietnia 2012

Konkurs - Weltbild.pl

Jak dla mnie wielka szansa, żeby nawiązać choć jedną współpracę.I dla  Was nowi blogerzy też:)


10 egzemplarzy wydruków cyfrowych książki "Płatki na wietrze" otrzymają nowi blogerzy, którzy jeszcze nie współpracują z wydawnictwem Świat Książki, a mają na to ochotę.
Jeżeli liczba chętnych, przekroczy 10 osób, to zostanie zrobione losowanie.
Ale o co chodzi?
Osoby, które otrzymają egzemplarze konkursowe powinny je jak najszybciej przeczytać oraz stworzyć:
1) Recenzję (którą umieścicie na swoim blogu, a dodatkowo będziemy bardzo wdzięczni za umieszczenie jej lub jej części na stronach Empik, Merlin i Weltbild)
2) Hasła promocyjnego dla całego cyklu „Dollanganger” (http://www.biblionetka.pl/bookSerie.aspx?id=2378).
Do wygrania:
Dla nowych blogerów – za najbardziej interesującą recenzję książki autor(ka) otrzyma 200 zł do wydania na produkty na naszej stronie weltbild.pl (również na wszystkie produkty).
Jeżeli dana osoba wybierze sobie coś w chwili zamówienia niedostępnego w magazynie, to – po konsultacji – ma prawo do zmiany zamówienia.
Poza tym wszyscy autorzy wybranych przez nas haseł promocyjnych otrzymają 3 nowości, książki z najnowszego katalogu – do wyboru.
Termin zgłaszania się: 
 Nowi blogerzy – do czwartku (12.04), do godziny 12:00.
W zgłoszeniu trzeba napisać pełne dane adresowe ORAZ numer telefonu, bo książki będą wysyłane kurierem.
Zgłoszenia: agnieszka.tatera@weltbild.pl

wtorek, 10 kwietnia 2012

Edward powędruje do...

Zgodnie ze zgłoszeniami:
1.M(aniek)
2.Elziutka
3.Marzena
4.sandra1405
5.dudqa
6.Hanulek

Pan random wylosował:
Gratuluje dudqa! Bardzo proszę o adres na maila.Książkę wyślę najprędzej w nast.tyg w środę wraz z upominkiem:)Dziękuje za miła zabawę.Było mi bardzo miło:)

PS.Nie wiem jak Wam, ale bardzo mi się nie chciało iść dziś do pracy,hihi. A poza tym jutro rano wejdę na wagę i mam nadzieję, że się nie rozczaruję.



piątek, 6 kwietnia 2012

Wielkanoc tuż tuż

Z tego miejsca chciałabym Wam wszystkim życzyć Wesołych Świąt!Zapewne nie napiszę już posta do Świąt, więc dużo zdrówka, smakowitości i radości w nadchodzące święta!Do zobaczenia i usłyszenia!
Zostawiam Was z tą przemiłą karteczka z "kartki.pl".

czwartek, 5 kwietnia 2012

Sprzątanie

Gdybym wiedziała, że ten tydz będzie jak urwanie d... za przeproszeniem, to moze wczesniej bym sie zabrala.W tej chwili to czuję się jak ta z fotki:)
 Dziękuje Wam za cieple słowa i za to że zaglądacie.Nawet dostałam maila ze słowami wsparcia.Jestescie super!Teraz jeszcze czekam na odp od rodziców ze strony męża,czy dostaniemy jakąś pomoc wreszcie, bo ileż można obiecywać.A teraz taka sytuacja, że wypadałoby.Inaczej bym nawet nie prosiła nikogo.Póki co już mam wstępne dane co do banków.Nie jest źle, ale wiecie jak to z bankami i ze spłacaniem...
No i na dodatek odebrałam wyniki wczoraj z ogólnego stanu zdrowia i wyszło, że cholesterol, glukoza i trójglicerydy są super!Ale z morfologi wynika, że mam anemię.Widzicie jak nie urok to ....
Na pewno to nie sprawa diety, ale tych dolegliwości w związku z PCOS.
I witam też nowych obserwatorów:)
Pozdrawiam Was!

środa, 4 kwietnia 2012

Kryminalna majówka

I ja dostalam prezencik w ramach wymianki zorganizowanej przez Sabinkę.Nie omieszkam zapisać się na kolejne, bo to super zabawa z tymi książkami.Mnie obdarowała Jolajka.Jest mi niezmiernie miło:)DZIĘKUJĘ!!!
 

zakładka jest jedna, ale dwustronna-super, co?






wtorek, 3 kwietnia 2012

Ech...

Kolejna wizyta w Klinice po zrzuceniu kilogramów.Dla mojego zdrowia super! Ale i tak okazuje się, że choroba jak PCOS nie da mi pewności, że naturalnie zajdę przy leczeniu farmakologicznym.Inseminacja też tylko raz ale to tylko na moją prośbę a daje mi to może kilka procent. O naturalnym zapłodnieniu nie mam co marzyć zatem, choć in vitro daje mi tą możliwość.I jak tu się nie zgodzić? Okres oczekiwania na dziecko adoptowane jest długi a zabieg potrwa bardzo krótko.Tylko znów kasa!Jak nic wiąże się to z zaciągnięciem kredytu.
Najgorsze jest to, że nie wiem jak przetrwam to psychicznie gdy dowiem się, że nic z tego nie wyszło.Z drugiej strony mieć tą szansę i nie skorzystać choć jeden raz...
No i dlaczego ja???

niedziela, 1 kwietnia 2012

Jak minął marzec?

Stwierdziłam, że jeśli nie candy to i tak czuję się wygraną.Prezenty jakie dostałam od Was zastąpiły mi
wszystko.:)
Wczoraj podsumowałam nowy, tzn tegoroczny stosik -ile udało mi się zebrać z prezentów, wymianek i zakupów własnych.Wiem, nie jestem książkoholikiem, ale i tak będzie co czytać, gdy zawiedzie podróż do biblioteki:)
No i jak sobie podsumowałam, czyżby w marcu udało mi się przeczytać aż 7 książek?CUD!

Wczoraj wreszcie wzięłam się za porządki, a mój kociak leniuchował w najlepsze.Nawet odkurzacz go za bardzo nie ruszył.Ech te piecuchy.
 

 




Miłej zimowej niedzieli:)