piątek, 21 września 2012

Odcinek VII




Na szczęście w  klasztorze słychać było krzyk i przyjaciele szybko zbiegli do podziemi. Nie wiedzieliby którędy droga do celu, ale monolog zakonnika było słychać dosyć dobrze i to tylko dodawało otuchy, że szybko dotrą na miejsce. Gdy już byli blisko komnaty, jeden z nich postanowił się przyczaić jak najbliżej. Zobaczył, że braciszek jest odwrócony plecami do niego i zasłaniał Starszą Panią. Wtedy stwierdził, że liczy się tylko chwila i rzucił się w stronę braciszka. Ten słysząc szurnięcie odwrócił się nagle, ale nie zdążył powstrzymać napastnika. Poczuł mocne uderzenie w brzuch. Zaskoczony tym atakiem nie mógł złapać oddechu, zakołysał się mocno do tego stopnia, że nadział się na wiszący na ścianie hak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz