czwartek, 9 sierpnia 2012

Wróciłam do pracy

Jak pierwszy tydzień - ciężko się pozbierać w pracy. Dziś już trafił mi się dyżur, stąd piszę do Was rano. Krzyżyków przybyło mi tyle. Zaczyna mi brakować muliny. Kasy też. Te leczenia z przymusową przeprowadzką nas wykończyły finansowo. Ja wyszłam ze szpitala, a teraz u męża podejrzenie rwy kulszowej. Biedaczek - ledwo chodzi.

A jeszcze dowiedziałam się, że wędruje do mnie książka z Syndykatu za recenzję z lipca. Fajnie.Jakieś pocieszenie na powrót do pracy:)

3 komentarze: