czwartek, 26 lipca 2012

Wróciłam

Jaki był pobyt? Dla mnie super, jeśli można tak mówić o szpitalu. Obsługa tj. opieka fantastyczna. A po takiej głodówce to śniadanko w postaci kleiku i sucharków podanych na srebrnej tacy okazał się rarytasem:)  

No cóż, operacja była. Poszłam na pierwszy ogień. Obudziłam się już na swoim łóżku w sali pooperacyjnej. Anestezjolodzy z poczuciem humoru, a że jeszcze byłam pozytywnie nastawiona ominęła mnie niebieska tabletka:)
Co się ze mną działo? Ano, bez szału. Potwierdziło się to co wyszło podczas badania na usg i bety HCG. Ciąża pozamaciczna w niedrożnym jajowodzie, prawie na samym końcu! Ale go zassał. Operacja zatem była konieczna, no i co najgorsze krew w jamie brzusznej, podobno 500 ml! Ale numer. A co jeszcze wyszło, usunęli mi małego mięśniaka, o czym nie miałam pojęcia że mam. Jajowód usunięty, bo i tak nie byłoby już z niego pożytku. Szkoda mi tylko bąbelka. Dlaczego tak się dzieje, nie wiem. Mam tylko nadzieję, że następnym razem ciąża okaże się prawidłowa.
Smutno mi było, jak to lekarz wszystko mi opowiadał, ale trzeba było ratować moje życie. Za dzień lub dwa może byłoby za późno. Może los tak chciał, bym przeszła tą operację i wreszcie mogła być szczęśliwa i spełniona jako żona i matka....
Pozdrawiam.


PS. Jeśli chodzi o wysyłki, proszę o cierpliwość. Muszę trochę dojść do siebie z tym brzuchem, aby móc urządzić sobie wycieczkę na miasto.

7 komentarzy:

  1. Biedactwo :* Będzie lepiej, zobaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewcia leż, odpoczywaj i nabieraj sił...:) pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień Dobry! Nie jestem blogerką, ale często "wchodzę" na blogi o książkach. I tak zaczynając od Kasi Michalak przez Sylwię 85 trafiłam na Pani blog. Zaczynam czytać i ... Pani Ewo wpis z dzisiejszego dnia (gdybym blogowała) mogłabym bez jakiejkolwiek korekty wpisać pod datą 26-10-2000r. Miałam wtedy 36 lat i była to moja pierwsza ciąża - jak się okazało pozamaciczna - identyczna jak u Pani. Jajowód usunięty i co tu dużo mówić szansa na dziecko co drugi miesiąc. Ale ... no właśnie, po zalecanej przez lekarzy ostrożności pół roku, pierwsza próba i - córka w kwietniu skończyła 10 lat :-) Trzymam za Panią kciuki. Proszę czas poszpitalny wykorzystać na odpoczynek w domu na kanapie (ja wiem, że za oknem lato)"leż, odpoczywaj i nabieraj sił"
    Pozdrawiam
    Aldona

    OdpowiedzUsuń
  4. Po powyższym komentarzu- życzę oby tak się właśnie skończyło!
    No i szybkiego powrotu do zdrowia, i sił.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja w sumie też się mogę pod tym postem podpisać - w zeszłym roku w marcu miałam operację; nagłe bóle brzucha, tak silne, że raz zemdlałam. Po drugim pojechałam do szpitala (to była niedziela 13 marca) a już we wtorek z samego rana na stół: ciąża w jajowodzie i wylew do jamy brzusznej - usunęli mi jajowód i część jajnika, bo był cały w torbielach. Poza tym okazało się że z prawej strony nie mam w ogóle jajnika i jajowodu i macica niewykształcona :(( Trzech lekarzy mi powiedziało że jak urodzę dziecko to będzie cud. Na szczęście jedno już mam, ale marzyłam zawsze o dwójce, obecnie przyjmuje hormony i chyba tak już zostanie na zawsze :(((....
    co do brzuszka, to trochę poboli... jakieś 2-3 tygodnie ciężko ci będzie siedzieć dłużej np. przy komputerze... ale jeszcze raz ci mówię - musisz być dobrej myśli... będę razem z tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życie nam płata różne psikusy ...dobrze że na dzień dzisiejszy wszystko jest ok ...trzymam kciuki by słoneczko do Ciebie zaświeciło z dobrą nowiną :)))

    OdpowiedzUsuń