niedziela, 1 lipca 2012

Przeczytane 19/2012



Recenzja lipca -Konkurs dla Syndykalistów


Tytuł: „ZANIM SIĘ POŻEGNASZ”
Autor: Mary Higgins Clark
Stron: 356
Ocena: 4/5
Kolejna pozycja lubianej przeze mnie autorki kryminałów. Wydawało mi się już po samym opisie na okładce książki, iż nie rokuje dobrze cała historia i będę się właściwie nudzić podczas czytania.
Nell jest wnuczką znanego kongresmena. W dzieciństwie straciła rodziców, dlatego opiekę nad nią objął dziadek  Mac. Dziadek to dobry człowiek, otwarty na problemy ludzi i dlatego wyborcy bardzo go cenią. Chciał i chce, aby wnuczka poszła w jego ślady i oczywiście jego marzenie się spełnia, gdyż jednym z celów życiowych Nell jest kandydowanie do kongresu. Jednego tylko Mac nie toleruje – zjawisk paranormalnych i wszelakich seansów spirytystycznych. Jego przeciwieństwem w tym temacie jest jego siostra Gert. Tylko ona rozumiała Nell, gdy po śmierci rodziców czuła jak przyszli się z nią pożegnać.
Nell jako dorosła już kobieta i mężatka prowadzi dosyć spokojne życie. Jej mąż architekt Adam pewnego dnia ginie na statku wraz z kilkoma współpracownikami. Tylko jeden z nich nie znalazł się na łodzi. Czy ta osoba ma związek ze śmiercią męża? Nell doznaje też kolejnych dziwnych widzeń i być może jej też grozi niebezpieczeństwo. Możliwe, że mąż był powiązany z jakimiś nie czystymi sprawami w sprawie poprzednich projektów budowlanych i również następnego wielkiego przedsięwzięcia a jedynym sposobem, aby sprawy nie ujrzały światła dziennego było zlikwidowanie niewygodnych osób. I co wspólnego ma z tym wszystkim sekretarka zmarłego męża? Ona też była na statku, ale czy na pewno zginęła? Dlaczego z wybuchu ocalała jej torebka z kluczem do tajemniczej skrytki?
Jaka jest moja opinia? Powiem tak. Gdyby nie to, że polubiłam twórczość Mary Higgins Clark, nie wiem czy bym przebrnęła przez każde zdanie w książce. Nie ukrywam, że długie opisy mnie dobijają, choć były one związane z osobistymi przeżyciami i przemyśleniami wewnętrznymi bohaterów książki. Lubię jak jest więcej akcji, a tu może widać to było w ostatnich rozdziałach. Cóż, nie każda książka musi zachwycać od początku do końca. Ciekawiło mnie jednak kto był winny temu wybuchowi, więc dobrnęłam do końca i w pełni już zaspokojona odłożyłam książkę na półkę.

2 komentarze:

  1. Także nie przepadam za długawymi opisami, ale jeśli będę miała pod ręką książkę, to do niej zajrzę :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tą autorkę jak mi się napatoczy to pewnie przeczytam hmmmm tylko te ble ble opisy ...:)

    OdpowiedzUsuń