piątek, 22 czerwca 2012

Przeczytane 17/2012, Tusal VI/2012, 3dzień i schiza


Tytuł: „AMOK”
Autor: David Moody
Stron: 230
Ocena: 4/5
Źródło: Księgarnia Matras

 Danny prowadzi dosyć normalne życie z żoną i trojgiem dzieci, jak to przypada na przeciętnego mieszkańca. Jego praca jest nudna i monotonna, ale na zmianę na lepszą też nie ma o czym marzyć. Najgorsze jest to, że wypłata starcza na bieżące życie. Sam nie jest w  stanie utrzymać rodziny, a to wcale nie wpływa pozytywnie na relacje w małżeństwie. Zawsze jednak jakoś udaje się dojść z żoną do kompromisu. Ale do czasu…
W mieście coś zaczyna się dziać. Ktoś na ulicy atakuje ze skutkiem śmiertelnym przypadkowo napotkaną kobietę. Potem ucieka. Nie wiadomo kto lub co zmusiło go to pobicia niewinnej osoby?
Jednak to nie wszystko, gdy Danny włącza telewizor okazuje się, że w okolicy dochodzi do większej ilości takich incydentów. Panika zaczyna ogarniać powoli całe miasto. CI, co atakują zyskają miano „Wściekłych”. Danny wraz z rodziną sami są świadkami takiego ataku w barze. Postanawiają się w końcu nie ruszać z domu. Ale jak przetrwać nie mając środków do życia? Danny woli sam narazić się na niebezpieczeństwo niż by miał wysłać do miasta żonę. W marketach ludzie już nawet nie płacą za żywność, tylko wynoszą garściami i wózkami, bo każdy boi się spojrzeć drugiemu w oczy, aby nie zostać zaatakowanym.
Czy pozostanie w domu i odcięcie od świata uchroni rodzinę przed tragedią? Danny przekonuje się dopiero wtedy, gdy sam zostaje „Wściekłym”. Jak to się stało? Nikt nie potrafi tego wytłumaczyć. Najważniejsze, żeby przetrwać – nie ważne jakim kosztem. W ten oto sposób wybucha wojna między Ofiarami a Wściekłymi.
Jakie wrażenia? Koniec mnie nie zadowolił. Niby zawarta jest informacja jak to jest być zarażonym, ale w zasadzie nadal nie wiesz skąd to się przyplatało. Pewnie znowu jakies badania rządowe i wojskowe, przez które giną niewinni. A nie ma na to lekarstwa, bo jedyne co pozstaje to walczyc do momentu aż zostanie tylko jedna grupa i być może wtedy będzie zażegnane niebezpieczeństwo.
Czuję niedosyt. Może dlatego, że wolę szczęśliwe zakończenia? A przecież nie wszystkie książki muszą się tak kończyć. Jednak mimo ciągle trwającej wojny, chciałabym wiedzieć dlaczego „człowiek człowiekowi wilkiem” i czemu nie było innego wyjścia? W pewnym momencie poczułam się jak podczas II Wojny Światowej, gdy ludzie grupkami szli na rzeź, do komór gazowych bo to jedyne, aby pozbyć się „skażonego” społeczeństwa.
Jeśli ktoś lubi takie książki, mogę polecić. Ja jednak za ten niedosyt stawiam jedynie czwórkę. 


TUSAL VI/2012

Słoiczkowo nic nie przybyło.Trudno.



Dzwoniłam do kliniki. Dostałam plamień już 3 dnia po transferze. Czy to normalne, skoro transfer był przed @? Jutro ma do mnie dzwonić lekarz, bo dziś go nie ma. I co ja pocznę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz