sobota, 23 czerwca 2012

4 dzień i...

... krzepiąca informacja. Dziś miał do mnie dzwonić doktorek w odpowiedzi na moje wątpliwości w związku z plamieniami. To normalne. Mam brać tableteczki i przerzucić się na dietę śliwkową i zakupić czopki glicerynowe, bo zapewne nie jedna z Was też cierpiała na zaparcia. No ja już cierpię od punkcji. Boję się wysiłku... Mamuśka moja jest przewrażliwiona. I to ja ją muszę uspokajać:) Sama też nie mogłam doczekać się odpowiedzi i myślę sobie- puszczę sobie transmisję ze spotkania młodych z Ojcem Danielem. Gdy już kończyłam zadzwonił telefon. Mówię: "Widzisz mamo, ile wiara może zdziałać? Pomodliłam się i dostałam dobrą wiadomość." Mojej mamie nerwy puściły, łzy poleciały... Przecież jak nie teraz się uda, to następnym razem. Mam jeszcze 5 mrozaczków, ktore chcą być z nami. A wiadomo, że każdego życia szkoda. Natura płata figle, ale trzeba mieć nadzieję, że Bóg wysłucha naszych modlitw i pragnień i uczyni nas w pełni rodziną.

Dziękuję za wsparcie wszystkim a jednej osobie szczególnie - wie za co:)

4 komentarze:

  1. Tylko spokojnie! Wszystko się uda, najlepiej za pierwszym razem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje za prezent dla mnie urodzinowy, jest mi bardzo miło.
    Trzymam za ciebie kciuki:))
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za powodzenie Waszej akcji :)

    OdpowiedzUsuń