wtorek, 24 kwietnia 2012

Zabójcze umysły


Sezon: 7
Odcinek: 20

„Gorsze od skłamania jest spędzenie życia na bronieniu kłamstwa”

Pewnego wieczora Desiree czekając na zmianę świateł na krzyżówce rozpoznaje kobietę w sąsiednim samochodzie. W momencie gdy widzi znajomą, ta ucieka samochodem. Desiree nie zważając na jezdnie rusza w pościg. Los chce, że ulega wypadkowi w wyniku zderzenia z innym samochodem.
Derek dowiadując się o wypadku swojej siostry szybko udaje się do szpitala. Desiree po przebudzeniu oznajmia a właściwie zapewnia, iż w sąsiednim samochodzie widziała córkę cioci Yvonne, Cindy, która rzekomo nie żyje. Pamięta, że z ust Cindy zdążyła wyczytać słowo „Przepraszam”.
Derek niezwłocznie dzwoni do Hotch’a i wznawia sprawę . Przyznaje też, że skłamał i wskazał na seryjnego mordercę jako winnego śmierci kuzynki. Kierował się tym, iż ośmioletnie śledztwo nie dawało rezultatów i dla zamknięcia sprawy oraz spokoju rodziny musiał postąpić właśnie w ten sposób.
Teraz śledztwo dotyczący nie tylko śmierci kuzynki, ale też i rzekomego mordercy, który popełnił samobójstwo? I tu pytanie, bo to nie on dokonał zakupu broni. Być może nawet i sam został zabity. Tak, na pewno został wrobiony w zabójstwo. Prawdziwy porywacz Ford nadal przebywa na wolności i to właśnie z nim żyje Cindy. Ale dlaczego  na to się zgodziła?
Cindy musi uciekać. Jest pewna, że jadą do upragnionego domku letniskowego. Jej partner chce jednak wyjechać do Kanady. W między czasie zatrzymują się u znajomych. To przerażające w jakim pokoju Cindy musi mieszkać.  Wie, że musi być posłuszna, bo inaczej grozi jej jeszcze większe niebezpieczeństwo ze strony „Firmy”. Zastanawiające, co się za tym kryje.
Werbują Cie w bardzo prosty sposób. Jak zawsze zdobywają łatwo Twoje zaufanie, a gdy nie będziesz posłuszna swojemu Mistrzowi, twoją rodzinę czeka śmierć. Brzmi jak sekta, gdzie dodatkowo poruszany jest problem sado – maso. Na samą myśl o tym dostaje się dreszczy, do czego zmuszane są kobiety.
Derek musi o tym powiedzieć ciotce. Prawda boli. Boli też bezsilność, że nie można pomóc własnej córce w cierpieniu.
Ale nadarza się w końcu sytuacja na zgarnięcie Forda, prawdziwego porywacza. Okazuje się, że Cindy próbowała uciec w sklepie, dokonując kradzieży. Gdy policja przyjeżdża na miejsce, zastaje samego Forda – Cindy już nie ma. Okazuje się, że Ford to mąż Cindy, który ją maltretował przez tyle lat, który zniewolił psychicznie. I kto go ratuje z paki? Właśnie ta posłuszna żona wraz z adwokatem. Dochodzi tu do pierwszego spotkania Cindy z matką, która stwierdza z rozpaczą po krótkiej rozmowie „to nie moja córka…”.
Derek jest podłamany, potrzebuje rozmowy i otuchy w tym czasie. Dla niego to też ciężki okres. Tym bardziej, że musiał przyznać się do pomyłki rodzinie. Rozmowa z koleżanką bardzo mu pomaga. Musi się przecież wziąć w garść i nie poddawać, bo w tej chwili ma jeszcze więcej do stracenia. Teraz ma zbyt wiele dowodów, by dotrzeć do prawdy i odzyskać kuzynkę.
Adwokat zostaje zatrzymany, bo jak zaginiona i maltretowana kobieta nagle się odnajduje by ratować swojego porywacza-męża z paki? Ha, adwokat miał dług do spłacenia. On sam skorzystał z pomocy Firmy, czyli deportowania z Rosji pięknej przyszłej żony. Na przesłuchaniu zdradza wreszcie, gdzie mogą przebywać Cindy i Ford.
Ford tak jest powiedzmy wdzięczny, że zabiera Cindy do domu letniskowego. Wtedy się okazuje, dlaczego tak ważny jest ten domek. Przebywa tam wiele dzieci, m.in. syn Cindy. I właśnie w tym miejscu już na dobre udaje się przechwycić Forda i odzyskać Cindy.
Choć nie oglądałam od początku serialu „Zabójcze umysły”, to jestem dogłębnie zachwycona tym odcinkiem. Dlaczego? Będąc na miejscu matki tak do końca nie mogłabym mimo tylu lat pogodzić się ze śmiercią córki. Żyć w nadziei, że moja córka gdzieś tam jest  ale nie mogę jej uratować jest potworne. Daje do myślenia to, czy lepiej być okłamywanym, czy żyć nadzieją? Lubię jak dobro zwycięża, jak pojawia się wreszcie znak, który prowadzi do pomyślnego zakończenia sprawy nawet po latach. Maltretowanie psychiczne i fizyczne nigdy nie jest dobre, a wręcz straszne. I zadziwiające jest to, jak można mieć „zabójczy umysł”, że dochodzi do takich sytuacji i jest się zdolnym do takich okrucieństw.
Przyznam, iż ostatnia scena jest bardzo wzruszająca. Cindy nie ukrywa już swoich emocji. Musiała bowiem tak postępować, by chronić najbliższych. Spotkanie z matką po latach jest nie do opisania. Łzy same kręcą się w oku.
A przecież najbardziej wzruszające są szczęśliwe zakończenia.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz