niedziela, 12 lutego 2012

I żeby nie było...

że nic nie robię;) Podpatrywałam u innych, gdzie robią zakupy i dałam się namówić na HaftiX. Jestem bardzo zadowolona. A przyszły mi wstążki, szpilki i jajka styropianowe.Wreszcie mam też bobinki i całą szpulę białych nici, bo 1000m!Nie zawiodłam się i nawet i dostałam rabat na następne zakupki:)
Zrobiłam pierwszy raz jaja i sama widzę że nie są doskonałe:( Proszę wiec o wyrozumialosc.





Oj, dużo im brakuje. Mam nadzieję, że praktyka jednak uczyni ze mnie "mistrza":)
LISTONOSZ
Dlaczego poruszam ten temat? Nie wiem czy u was roznosili takie karteczki aby wyrazić zgodę ze polecone beda wrzucac do skrzynki. Ja tego nie wypełniłam, bo jesli chodzi o wieksze koperty w mojej skrzynce sie nie mieszcza, a jak kiedys zostawił to szczescie ze ktos nie zwinął. Stwierdziłam, że tata jest prawie zawsze w domu, a jak nie ma nikogo to niech zostawia awizo. I do czego to doprowadziło? Ano moj tata ostatnio zdębiał, bo bedac w domu i widząc sie z listonoszem "face to face" dostal awizo, bo list był za ciezki(I tu nieprawda-lekkie jak piórko).Pojechał wiec moj mąż z tatą przed 17 na poczte.Skoro jest list na poczcie to go odbierze.Gdzie tam!Mimo ze listonosz nie zabral jej ze soba to nie wydadza, bo listonosz musi wrocic, rozliczyc sie i dopiero. No to moje chlopy dostali już wk...dzis niedziela nie bede mowic brzydko.Kobicie w okienku bylo glupio, a okazalo sie ze ten Pan Listonosz juz nie raz tak zrobil i dala kontakt do kierowniczki.Takze do nastepnego razu. Wiem, ze listonosz nie ma lekko.Ale jak płace drożej, to chce do ręki dostawac!Moze jestem wybredna, ale uwazam ze takich numerow sie nie robi.
Ot tyle moich żalów.Miłego niedzielnego wieczorka:)

7 komentarzy:

  1. Działanie poczty to temat rzeka, wysłałam dwa tyg temu listy i jeszcze nie doszły! A jajka całkiem udane, do świąt jeszcze pewnie nie jedne powstaną więc czekam cierpliwie na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj niestety ja też kilkakrotnie miałam awizo, nawet gdy siedziałam w domu, bo rzucał zwyczajnie pod drzwi, raz zginęło, i powtórne dopiero do mnie dotarło, i tez miałam tak, że odebrać nie mogłam, bo listonosz nie wrócił, i się nie rozliczył;/ Poczty za przysłowiowym rogiem nie miałam, i musiałam drałować po dwa razy, a nie zawsze była to piękna pogoda niestety.

    Do podpisywania jeszcze niczego nie dostałam teraz, mieszkam już w innym miejscu, i nawet jak mnie nie było to zostawiał u sąsiadów, a sąsiedzi czatowali w oknie żeby zaraz mi oddać przesyłkę, więc ok, i chyba też niczego nie podpisze w razie czego. Dobrze o czymś takim wiedzieć.

    A karczoszki świąteczne cudne!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. O, z tym podpisywaniem tez coś miałam ,a temat poczty naszej, to temat rzeka!
    Karczoszki mimo, że się uczysz, pięknie wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  4. U Ciebie już jajecznie i kolorowo :) Czyli pierwsze koty za płoty, teraz już będzie tylko łatwiej!
    Co do listonosza, to aż żal komentować taką sytuację, ale dobrze, że nie podpisałaś - zgadzam się z Tobą i to bardzo w tej kwestii. Polecony to polecony, do rąk własnych a nie skrzynki.

    OdpowiedzUsuń
  5. fikuśnie wyglądają :)) zapraszam Cię do zabawy szczegóły na moim blogu :) pozdrawiam Viola

    OdpowiedzUsuń
  6. Jajeczka nie doskonałe, ale za to jakie urocze. Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  7. ja z doświadczenia radziłabym nie podpisywać tej karteczki. Jak byłam w ciązy to podpisałam. Nie najlepiej się czułam, bo byłam naprawdę gruba, a poza tym co poszłam na pocztę musiałam co najmniej 40 minut czekać w kolejce, podpisałam i jedna paczka zginęła, dojść swoich praw nie mogłam, napisałam do sprzedawcy (to były koraliki z allegro) on złożył reklamacje, ale oczywiście przyszła odp ze paczka została włożona do skrzynki, więc ten sprzedawca zadzwonił do mnie zezwał od oszustek naciągaczek itd;/ podejrzewam, że komuś może te koraliki się rozsypały i je wyrzucił;/ prawdy nigdy nie poznam. po drugie kiedyś zaczepiła mnie listonoszka czy jej trochę pomogę, bo jej się kręci w głowie ( jak się później okazało stara pijaczka była na kacu) obleciłam 5 bloków, a ona stała z koleżanką i pierdoły liniła, trochę ją potem pociągnęłam za język i okazało się, że wcale tak mało nie zarabia, dodatek stażowy, kasowy itd, na dodatek jak się wyrobi do 11 to jedzie się rozliczyć i ma fajrant, aha i jeszcze jedno co 3 blok ma skrzynkę, i dowożą jej dostawczym paczki, więc ona nic nie dźwiga, bo co nie rozłoży, odkłada do skrzynek i bierze kolejne paczki, więc proszę nie żałować listonoszy, mprzynajmniej nie wszystkich

    OdpowiedzUsuń