wtorek, 15 listopada 2011

Dyńka i nieudany druciak

Nie wiem czy jutro będę mieć czas, dlatego teraz pokaże Salowa Dynię.Nie wiem czy ktos juz tak zrobil na swojej dyni, ale ja listki pociągnelam z french knota:)Oczywiście cud by byl, jakby bylo widac super z mojej komórki, ech...

 


I mimo że druty nie są moja mocna strona, to przysiadlam i mniej wiecej zakumalam o co chodzi w robieniu chusty, ale pomylka sie zdazyla i dzis bylo prucie i robienie od nowa. Juz jest lepiej. Pokaze jednak jak wyrobie chociaz jeden motek. No i nie wiem na jakim etapie sie zatrzymam, bo przydalyby sie druty z zylka,a na zakupy w tym m-cu nie mam co liczyc. Lekarz, moja dieta, oplaty i zakup opalu nadwyrezylo troche nasz budzet. Wszystko jest wazne, wiec bez drutow tez moge przezyc:) Bedzie dobrze...
Oto moj nieudacznik druciany:)


5 komentarzy:

  1. Świetny pomysł z french knotami;) Jestem ciekawa końcowego efektu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie moje obawy przed pruciem powstrzymują mnie przed zaczęciem jakiejkolwiek chusty na drutach, choć podziwiam i zazdroszczę, czekam na efekt końcowy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jestem ciekawa jak ten hafcik wyjdzie. Zapowiada się ciekawie...takie esy-floresy. Z chustą też pewnie dasz radę. Ja czasami kilka razy pruję, ale w końcu wychodzi.
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli autorka pozwoli, to wykorzystam jej pomysł z "knotami" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hafcik zapowiada się ciekawie, te french knoty chyba zdają egzamin. A chusta na pewno będzie piękna. Wierzę w Ciebie że dasz radę, pamiętaj są wzloty i upadki, czasami na początku się nam nie podoba, a jak skończymy to możemy się w tym zakochac i aż żal jak trzeba komuś oddać :)
    Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń