czwartek, 29 marca 2018

450. I jeszcze raz kurczaczki:)

Tak się zdarzyło, że ponownie zrobiłam kurczaki ale tym razem z białych nici.:)

Tata po pierwszej chemii. Jakoś to znosi. Następne dawki będą mocniejsze. Mam nadzieję, że damy radę...

sobota, 24 marca 2018

449. Kolejna wiosenka za mną...

Urodziny się udały bo najważniejsze osoby dla mnie (no może poza jedną ) pamiętali i zaskoczyli mnie pysznym torcikiem.
A ja zrobiłam dodatkowo babke caffe latte:)
Polecam.Jest w sam raz jako dodatek do kawy:)

Miałam nie pisać ale nie wiem jak Wy- czy macie tez taki lekki niedosyt w swoje święto jeśli nie pamiętają o Was osoby, o ktorych zawsze pamietacie w czasie imienin i urodzin?

wtorek, 20 marca 2018

448. Troszkę wielkanocnie...

Dziś wielki dzień - pierwszy wyjazd taty do szpitala na chemię...nie powiem, że myśli mam spokojne...

Święta coraz bliżej. Troszkę serwetek się zrobiło.

Wcześniej zakupiłam taki stroik na stół. Też rękodzieło. Baaardzo mi się podoba:)


A tu już moje małe dzieła:)




 I zaczęty bieżnik w Wyzwaniu nr 5 w https://www.facebook.com/szydloadama/

czwartek, 8 marca 2018

447. Ten 1 stycznia 2018...

...I chyba niezapomniany.
Byliśmy na wyjeździe u rodziny. Tatę złapał w nocy silny ból brzucha. Gdyby nie szybka interwencja lekarzy ze szpitala w Olsztynie, no cóż...
Okazało się, że to guz jelita grubego z przerzutami na węzły i wątrobę. Tata jest z nami, czeka teraz na chemię, tymczasowo ma stomię. Jakoś się układa, ale nie wyobrażałam sobie takiego początku roku. Teraz wszystko głównie skupia się na leczeniu taty, na ratowaniu wątroby, bo teraz jest najważniejsza.

I pomyśleć że nas dzieci też czeka badanie kolonoskopii... tata to odkładał, aż zrobiło się za późno...

Chwile załamania minęły, i jak to bywa w życiu - cieszę się z każdego dnia, gdy mogę się obudzić i spojrzeć na to, co najbliższe memu sercu...

Miłego dnia!

czwartek, 1 marca 2018

446. Podsumowanie 2017

Ogólnie 2017 był w miarę spokojnym rokiem. A z natury bywa, że może to być tylko cisza przed burzą...

W wakacje byliśmy w Połczynie :)





A 1 lipca na weselu, fajnie było:



Przed świętami dokładnie 6 grudnia zaliczyłam nasz szpital z racji laparoskopii woreczka. No cóż, doigrałam się... i teraz trzeba uważać, co się je i kiedy... 

Nasze pierniczki na święta...



i niezła niespodzianka na gwiazdkę:)


Kolejno pobyt w Papugarnii w Olsztynie przed Sylwkiem...

 Sylwester we Wrzesinie:

Wspólne rodzinne zdjęcie, oby nie ostatnie...


I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ten 1 stycznia 2018... ale o tym innym razem:(

sobota, 24 lutego 2018

445. Dalej...

 Kolejne wspomnienia:

Strusio-landia koło Olsztyna 2016

mały śpioszek

berło i korona na bal jesieni 2016


Pierwsze zakładowe Mikołajki 2015

Zakładowa wycieczka, Giżycko- ach te Mazury....

 Mikołajki w pracy 2016


piątek, 23 lutego 2018

444. Pierwszy post w nowym roku...

Życie pokazuje, że nie na wszystko jest czas. Jeśli pojawia się chwila relaksu, to na pewno nie na pokazywanie swoich radości i smutków na blogu. Dziś się udało... może po troszku jakoś dobrnę do chwili obecnej...

Najpierw powspominam starą kadrę i wyjazdy - takie fotki odgrzebałam: Napoleonów




I wakacje jeszcze we dwójkę chyba 2009 Drawsko, Połczyn, Kołobrzeg itp:









 



piątek, 5 maja 2017

443. Po miesiącu przerwy...

... przerwy od bloga i czytania.
Święta minęły szybko, same imprezki urodzinowe i imieninowe, i w ogóle zamieszanie. W ostatnich dniach na wycieczce, na której dowiedzieliśmy się o śmierci babci, więc nastał kolejny smutek. Na szczęście Kacper rozpromienia te nasze buźki, bo nie da się przy nim nudzić.

Ciasteczka:)


Jeden z widoków za oknem podczas tych ostatnich śnieżyc. Zabrakło prądu, w okolicach zabrakło wody i pozrywało linie, połamało drzewa itd. Nie było za wesoło.

Moje nieudolne próby w malowaniu pazurków zwykłym  i hybrydą, a mam nadzieję że będzie coraz lepiej:)

 
My na wycieczce w Bieszczadach...