wtorek, 22 listopada 2016

413. Bombki są:)

Wyszły mi za mało sztywne, ale dla mnie samej wystarczy:)




 No i na miły początek dnia kawka zrobiona przez koleżankę. :)

poniedziałek, 7 listopada 2016

412. Powoli coraz bliżej do świąt...

Na prawdę nie wiem, skąd dziewczyny na forach i blogach biorą czas na wszystkie robótki związane z szydełkiem? Na pewno nie podołam takim wyzwaniom jak 30 bombek czy gwiazdek, nie mówiąc o bardziej skomplikowanych ozdobach. Też chciałabym coś wystawić na kiermasz, ale musiałabym noce zarywać.
Tymczasem udało mi się zrobić 4 bombki i taki komplecik na stół plus wczorajszy debiut z koralikami i szydełkiem tj. choinka. Zestaw się suszy na styropianie a bombki pokażę jak wyschną.



Na zakończenie: Nie wiem jak Wy, ale ja Kevina nie oglądam teraz w tv bo co będę oglądać w święta?? Święta bez Kevina, ech... :) :)

poniedziałek, 17 października 2016

411. Czas leci...

... I już październik. Tylko się obrócić i będzie po świętach. Młody chodził we wrześniu tylko 7 dni do przedszkola. Zaczęło się. Teraz też przeziębiony, ale nie jest tak źle, żeby nie chodził i siedział w domu. Dostaje leki na uodpornienie. Lekarz uprzedzał, że z pójściem do przedszkola zaczną się przeziębienia większe czy mniejsze i uzbroić się w cierpliwość. Ech... Przez to sam człowiek chodzi ciągle z chorym gardłem:(

W pracach szydełkowych tym razem coś się dzieje.
Biała serwetka 31cm bez naciągania, nici Ariadna Muza 10.

Wrzosik 59/41 cm, nici Maxi


i coś na próbę. Może zdążę zrobić jakieś podkładki.


A troszkę wcześniej czapka dla synka:
 i mały wypiek z malinami i masą śmietanową, palce lizać:)

 No i puzzle. Takie małe szaleństwo. Jednego elem. brakło, ale znalazł się przy sprzątaniu, bo młody też w tym maczał palce:)

W planie są jak w poprzednim roku-skarpetkowe Bałwanki:) i jeszcze parę rzeczy szydełkowych. Krzyżyki muszą poczekać. Czemu ja nie mam 10 rąk?:p


piątek, 16 września 2016

410. Po urlopie

Nie wiem czy sie wypoczelo. Trzeci tydzien minął szybko. Kacper byl w przedszkolu 4 dni i wirus dopadl wszystkich domownikow. Półtora tyg lecimy na lekach a katar i kaszel jest nadal.mężowi przeszło. My sie meczymy dalej. Tylko ja mialam goraczke i tak chidzilam do pracy bo brakowalo obsady. Jestem szczerze padnieta.Moze teraz dwa dni wolnego pizwola sie pozbierać i wyprowadzic pare zaleglych spraw.
Maly przedszkolak.
A dzis obchodzimy nasza 10 rocznice ślubu: )

piątek, 2 września 2016

409. Urlopu c.d.- drugi tydzień mija...

Drugi tydzień mija pracowicie, jeśli mozna to tak nazwać. Weki pełną parą,czyli:
PAPRYKA KONSERWOWA

SALATKA WARZYWNA


CUKINIA W ZALEWIE OCTOWO MIODOWEJ


Mama juz zdazyla zrobic ogorki konserwowe i kiszone oraz sporo sokow plus suszone i konserwowe grzyby, a ja wczesniej ogorki kanapkowe.
A wakacje zakończylismy grillem plus salatka z feta rzodkiewka i słonecznikiem oraz salatka z kurczaka i ryżu plus faszerowanymi jajeczkami: )




czwartek, 1 września 2016

408. Urlop-tydzien pierwszy

Troche sie pojezdzilo w pierwszy tydz po chalupkach. Wcześniej byłam na Mazurach i teraz z rodzinka wybralismy sie w bardziej znany nam region na Warmie. Rodzinka jest super Kacper dobrze sie tam czul i nie chcial wracać: ). Opanowal wreszcie sprawy natury fizjologicznej, co daje wielga ulge jesli chodzi o pieluchy. Slownictwo tez postepuje.
Zwiedzilismy strusiolandie

Bylismy troszke w Ostródzie i nawet udalo sie mimo obaw mlodego popłynąć  statkiem




Maz dwa ranki pod rząd chodzil z ciocia na grzyby a potem z wedka nad staw. Mysle,ze troche sie odstresowal. Ale jeden dzien sie delikatnie zbuntowalam, poslalam chlopaki na plac zabaw i sama 2h z wedka i swoimi myslami:) 

Pogoda byla zmienna ale komu to przeszkadza jak ma sie wolne i przebywa sie w swietnym towarzystwie. Było super! 



piątek, 5 sierpnia 2016

405. Kontrolnie

... ciekawa byłam ile cm zeszło przez prawie dwa tyg. Czuję też, że spodnie inaczej się dopinają:)

87,5/121/108/105

No i super. Zdaję sobie sprawę, że na początku schodzi szybciej, ale fajnie jest zobaczyć mniejsze liczby:)

wtorek, 2 sierpnia 2016

404. Detox - masakra

Drugi dzień detoxu i dostaję świra. Jak człowiek  mięsożerny, to ciężko się przestawić na warzywa i owoce. Niby tego dużo, ale zawsze czegoś brakuje:)
Od kolejnego poniedziałku już dieta zbilansowana i wreszcie zjem jakiś serek i mięsko...mniam...
Tylko waga mi powie,czy było warto, bo wątpię że taki detox nie osłabiał trochę człowieka...  a mózg ciężko przestawić...  Jeeeeeeeeeeeeeść!


Ufff.....ulżyło.